środa, 29 lutego 2012

Waldemar Wolański "Pan Twardowski"


Znałam tekst Wolańskiego o Panu Twardowskim, został on bowiem opublikowany w formie scenariusza teatralnego i wystawiany w Teatrze Groteska w Krakowie. Z radością powitałam więc propozycję Wydawnictwa Skrzat i wersję „prozatorską”. Mimo iż Wolański mocno modyfikuje treść legendy o polskim szlachcicu, wprowadza nowe postaci obce legendzie, robi z  diabła Rokity nieco niezręcznego i groteskowego diabła, któremu w zdobyciu duszy Twardowskiego muszą pomagać dzikie czarownice z Łysej Góry, a finał podania czyni znacznie bardziej egzystencjalno-chrześcijańskim niż wymaga tego sama legenda, to jednak tekst czyta się bardzo dobrze. Jest dynamiczny, pełny językowej werwy, słownego dowcipu, plastycznych porównań – taki „samoczytający” i doskonały do wspólnej lektury. Gdzie ma straszyć, tam straszy, gdzie ma śmieszyć, tam śmieszy a gdzie wzruszać, tam wzrusza. Wszystko w odpowiednich proporcjach w sam raz dla młodego czytelnika.
Ale  nie tylko o tekst się w propozycji Skrzata rozchodzi. Wydawnictwo wypuściło bardzo przemyślaną graficznie (choć niekoniecznie z przeznaczeniem dla dzieci, raczej dla miłośników estetycznej książki) publikację. Tekst złożony został ozdobną, choć niewydumaną czcionką (strona redakcyjna książki informuje, że jest to Antykwa Toruńska i podaje pokrótce jej historię, co zdarza się we współczesnych książkach niezwykle rzadko i świadczy o „celowej robocie edytorskiej”). Zdobią go nie tylko urocze pastelowe rysunki ale także szkice postaci ze spektaklu. Na szerokich marginesach książki pojawiają się ludowe motywy, sam kolor i „namalowana” faktura  imitująca pomięty papier dodają książce uroku. Jednym słowem to małe edytorskie cacko. I dobrze. Tekst Wolańskiego zasługuje na taką oprawę a półka bibliofila na taką publikację…

3 komentarze:

  1. Przejrzałabym tę książką choćby ze względu na grafikę książki. Publikacje edytorsko estetyczne i przemyślane zdarzają się coraz rzadziej, a chciałoby się czasem potrzymać piękną książkę...

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, ale napisałam :p Bo mi dziecko wyje obok i nie mogę się skupić :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiązkozaurze! Jak udaje Ci się łączyć pasję czytania z macierzyństwem?
    Jeśli chodzi o cacka edytorskie to zdarzają się one coraz częściej w wydawnictwach dla dzieci. Uwielbiam je wyszukiwać!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń