poniedziałek, 25 czerwca 2012

niedziela, 17 czerwca 2012

Tracy Hogg "Język niemowląt"


Ta pozycja to już podobno klasyka, zresztą tytuł od czasu do czasu przewija się gdzieniegdzie koło informacji, że książka komuś pomogła, że warto ją przeczytać. Bo warto.  Trzeba tylko pamiętać, że tytuł jest nieco mylący. Sugeruje, że propozycja (bo wszelkie poradniki trzeba przecież traktować jako propozycje – przekonuję się o tym coraz częściej, szczególnie w kwestii dziecięcej) Tracy Hogg traktuje jedynie o komunikacji z niemowlętami. Tym czasem to full serwis. Przegląd niemowlęcych tematów: od karmienia do psychologii połogu. Choć oczywiście sama komunikacja i odczytywanie sygnałów od małego człowieka to najważniejsze części książki. Sięgając po nią pamiętajcie więc mamy, że to  „pełnowartościowy” poradnik. Nie ma w nim jednak przewagi ilustracji i kolorowych zdjęć ślicznych różowych bobasków, jak to w innych poradnikach bywa. W ogóle nie ma materiału ilustracyjnego. Nie jest potrzebny. To niespiesznie prowadzona opowieść o wielkiej przygodzie macierzyństwa ze wszystkimi jej blaskami i cieniami. Pełna szacunku dla małych ludzi. Próbująca ten szacunek na wszelkich polach działania rodziców zaszczepić. Tylko jest jedna zasada: trzeba tę książkę przeczytać (od dechy do dechy, naprawdę się da mimo że to poradnik) kiedy maleństwo jest już na świecie. Ja połowę przeczytałam jeszcze przed (abstrakcja) a drugą połowę po i BARDZO mi pomogła. Myślę, że warto tej autorce (mimo dużego subiektywizmu) uwierzyć i zaufać. W zalewie podobnych książek ta wydaje się naprawdę warta cennego czasu, które skradniemy na lekturę naszemu maleństwu.

sobota, 2 czerwca 2012

Geraldine Brooks "Ludzie księgi"


Kiedy brałam do ręki tę przepastną powieść byłam pewna, że mam do czynienia z kolejną propozycją a la Dan Brown, tyle że z tajemniczym woluminem w roli głównej. Sugerował to zresztą opis na okładce, akcentujący element sensacyjny fabuły. Pomyliłam się jednak, o jak bardzo… Autorka snuje historię autentycznej księgi – sarajewskiej hagady (skan księgi zobaczyć można na stronie: http://www.talmud.de/sarajevo/, także ilustrację przedstawiającą czarną kobietę, której Brooks poświęciła cały rozdział). W posłowiu szczegółowo wyjaśnia, które elementy powieści stanowią literackie zmyślenie. Powieść jest bowiem specyficzną „wersją wydarzeń”. Autorka siłą wyobraźni odtwarza losy i wędrówkę księgi, choć tak naprawdę snuje przede wszystkim historię o ludziach, których los splótł się w jakiś sposób z hagadą. Element sensacyjny nie jest tu najważniejszy. Najważniejsze są losy ludzi, opowiedziane spokojną, niespieszną narracją. Autorka stosuje ciekawy zabieg kompozycyjny. Akcja powieści zaczyna się w ogarniętym wojną Sarajewie. Główna bohaterka powieści Hanna – australijska konserwator sztuki, przyjeżdża do Sarajewa aby zbadać i konserwować hagadę. Wszystko to, co odnajduje w książce – włos, motyle skrzydełko czy plamy po winie, staje się tematem przewodnim rozdziałów, którymi przeplatane są fragmenty dotyczące prac konserwatorki. O ile ona „idzie” na przód ze swymi odkryciami, o tyle rozdziały będące rekonstrukcją wydarzeń opowiadają historię hagady niejako od tyłu (od czasów drugiej wojny do XV wieku) . Każdy rozdział stanowi niemalże samodzielny, rozbudowany fabularnie fragment dziejów książki. Każdy stanowi propozycję wersji wydarzeń. Choć tak jak pisałam, to przede wszystkim dzieje narodów i poszczególnych jednostek, nie księgi. To znakomicie zarysowani bohaterowie, żywi i do bólu prawdziwi, opisani językiem prostym, ale nie pozbawionym wyszukanych porównań.  A całość dedykowana bibliotekarzom. Jednym słowem znakomita powieść, obowiązkowa lektura nie tylko dla wielbicieli książek o książkach, choć dla nich szczególnie cenna. Powieść Brooks jest bowiem rozbudowaną refleksją o tym, co mówią (a co przemilczają) o dziejach ludzi stare księgi…