niedziela, 17 czerwca 2012

Tracy Hogg "Język niemowląt"


Ta pozycja to już podobno klasyka, zresztą tytuł od czasu do czasu przewija się gdzieniegdzie koło informacji, że książka komuś pomogła, że warto ją przeczytać. Bo warto.  Trzeba tylko pamiętać, że tytuł jest nieco mylący. Sugeruje, że propozycja (bo wszelkie poradniki trzeba przecież traktować jako propozycje – przekonuję się o tym coraz częściej, szczególnie w kwestii dziecięcej) Tracy Hogg traktuje jedynie o komunikacji z niemowlętami. Tym czasem to full serwis. Przegląd niemowlęcych tematów: od karmienia do psychologii połogu. Choć oczywiście sama komunikacja i odczytywanie sygnałów od małego człowieka to najważniejsze części książki. Sięgając po nią pamiętajcie więc mamy, że to  „pełnowartościowy” poradnik. Nie ma w nim jednak przewagi ilustracji i kolorowych zdjęć ślicznych różowych bobasków, jak to w innych poradnikach bywa. W ogóle nie ma materiału ilustracyjnego. Nie jest potrzebny. To niespiesznie prowadzona opowieść o wielkiej przygodzie macierzyństwa ze wszystkimi jej blaskami i cieniami. Pełna szacunku dla małych ludzi. Próbująca ten szacunek na wszelkich polach działania rodziców zaszczepić. Tylko jest jedna zasada: trzeba tę książkę przeczytać (od dechy do dechy, naprawdę się da mimo że to poradnik) kiedy maleństwo jest już na świecie. Ja połowę przeczytałam jeszcze przed (abstrakcja) a drugą połowę po i BARDZO mi pomogła. Myślę, że warto tej autorce (mimo dużego subiektywizmu) uwierzyć i zaufać. W zalewie podobnych książek ta wydaje się naprawdę warta cennego czasu, które skradniemy na lekturę naszemu maleństwu.

6 komentarzy:

  1. Nam trochę pomogła - synek lepiej spał, jak się go karmiło regularnie, niż jadł za każdym razem jak płakał ;) No i przestaliśmy mu wciskać cyca na każdy wrzask - nauczyliśmy się rozpoznawać zmęczenie. Ale i tak było ciężko i nadal często nie wiem, o co chodzi mojemu dziecku... (10,5 miesiąca).

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytam, jak będę miała własne dziecko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktualnie pracuję jako niania, więc tego typu literatura przykuwa moją uwagę. Nie mniej myślę, że ten tytuł raczej mi się nie przyda. Moja podopieczna jest już większym dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja uważam, że ta ksiązka to poradnik jak dziecko szybko odstawić od piersi, uregulować pod jakiś dziwny plan i zostać jego niewolnikiem:( Nie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże, tego typu poradniki to chyba dla matek kretynek, które nie widzą nawet jak złapać malucha. Wychowanie dziecka powinno być intuicyjne. A nie z podręcznika. Czy kiedykolwiek komukolwiek przydała się podręcznikowa wiedza?

    OdpowiedzUsuń
  6. Agato! Nie wiem czy jestem matką kretynką:-), jak złapać moje maleństwo też na początku nie wiedziałam, ale tak jak pisałam ten poradnik to propozycja, można z niej korzystać, można nie korzystać.
    Anno, to prawda, z tym łatwym planem sama nie wiedziałam o co chodzi, pozostałe kwestie są jednak bardzo pomocne.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń