piątek, 10 sierpnia 2012

Irena Koźmińska, Elżbieta Olszewska "Wychowanie przez czytanie"


„Czytanie to najskuteczniejszy – i najtańszy – sposób budowania wewnętrznych zasobów dziecka”


To BARDZO ważna książka. I jedyna poruszająca jak szeroko problematykę głośnego czytania na jaką trafiłam. Być może jedyna na polskim rynku. I chociaż tytuł wydaje się jednoznaczny, to jest to książka o wychowaniu w ogóle, nie tylko przez czytanie. Jeden z rozdziałów zatytułowany jest „Rodzice – architekci dzieciństwa”, piękne określenie, i zobowiązujące, bo autorki uświadamiają jak ogromna jest rola i odpowiedzialność  rodziców w kształtowaniu młodego człowieka (nie tylko przez czytanie, o nie…) Zainteresowani tematem znajdą w tej książce wskazówki jak czytać głośno, kiedy zacząć, jak dobrać lektury. Dowiedzą się jak przebiega mechanizm nauki czytania – to fragment szczególnie wartościowy dla nauczycieli, którzy „sabotują czytanie” (o  czym też traktuje osobny rozdział). Bardzo dużo uwagi poświęcają autorki problemowi wpływu telewizji i mediów na dzieci i młodzież. Myślę, że rodziców mogą zaskoczyć niektóre informacje. Szczególnie wartościowy – zwłaszcza dla zainteresowanych tematem – jest rozdział o biblioterapii. Taka wiedza w pigułce. Na końcu odnaleźć można także omówienie lektur polecanych do czytania (nie tylko tych, które wyszły w serii Cała Polska czyta dzieciom) oraz dwa arcyciekawe wywiady o wychowaniu. Myślę, że tę propozycję oraz jakąkolwiek książkę Grzegorza Leszczyńskiego (do wyboru do koloru, wszystkie tak samo mądre i rewolucyjne), powinni przeczytać wszyscy poloniści (be względu na rodzaj szkoły i wiek uczniów). Byłaby to dobra terapia wstrząsowa, sęk w tym, że to i tak walka z wiatrakami…
I jeszcze coś… Czytałam tę książkę z niesłabnącym zainteresowaniem, ale irytowało mnie krzywdzące generalizowanie.  Oczywiście, że czytanie to „superwitamina” i „szczepionka”na zło świata, nie trzeba mnie o tym przekonywać (swojemu dziecku czytałam książki jeszcze wcześniej niż autorki zalecają – gdy było w brzuszku a teraz, kilka miesięcy później, jest wytrawnym smakoszem – często dosłownie –dziecięcej klasyki, oczywiście rymowanej i  ilustrowanej). Ale to wszystko nie jest takie proste! Czytanie jest czytaniem, życie życiem…

4 komentarze:

  1. Ano. Czytając "Wychowanie ..." odniosłem w pewnym momencie wrażenie, że autorki wyznają zasadę czytania jako leku na całe zło świata. Z TV i Internetem włącznie, a nawet w szczególności. Nigdy nie przeczyłem korzyściom płynącym z lektury czy rozwojowemu wpływowi głośnego czytania, ale czasem autorki popadają w przesadny zachwyt tematem. Zgadzam się jednak, że to książka ważna i szczególna, i jeśli nałożymy nań delikatny "filtr tłumiący" staje się ciekawą lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że jest taka książka. Niestety wielu współczesnych rodziców nie zdaje sobie sprawy jak duży i ważny jest ich wpływ na dziecko w jego pierwszych latach życia zwłaszcza. Co do samego wpływu lektury - uważam, że jest on ogromny i nieoceniony. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie Bazylu, dobrze że nie tylko ja mam takie odczucia!
    Nati, warto znać tę ksiązkę, mimo tych "ale".

    OdpowiedzUsuń