wtorek, 21 sierpnia 2012

Julian Tuwim "Lokomotywa"

Na wierszach Juliana Tuwima w tym wydaniu wychowala się moja mama, po niej książkę przejęłam ja, a po mnie przejęłaby Oleńka, ale ze względu na ryzyko rychłego zjedzenia zrobiłam rekonesans w księgarniach i upolowałam jej nowe wydanie (do zjedzenia doskonałe). Zdziwiłam się i ucieszyłam, że wydają cały czas tę książeczkę w niezmienionej szacie - z tymi jedynimi w swoim rodzaju, czarnymi i "kanciastymi" ilustracjami Szancera. Ale kiedy wczoraj w Matrasie zobaczyłam wydanie prawdziwie lokomotywowe - oszalałam. I już nie wiem czy Oleńce kupiłam tę Tuwimowsko-Szancerową harmonijkę, czy - na wspomnienie dzieciństwa - sobie...

4 komentarze:

  1. Rewelacja! My mamy tylko taką starą wersję.
    "Lokomotywa" jest nieśmiertelna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy większe wydanie, nie harmonijkowe, a książkowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tuwim! Jakże ja go uwielbiałam w dzieciństwie. Teraz już tylko lubię. ustąpił miejsca w moim sercu kilku innym poetom. :) Mam sama taka stara wersję "Lokomotywy" na półce. I uwielbiam te ilustracje. Chętnie wracam do tego wierszyka. Mam do niego szczególny sentyment, bo to pierwszy, który w całości nauczyłam się na pamięć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie ma osoby, która nie pamiętałaby "lokomotywy"... :D

    OdpowiedzUsuń