środa, 1 sierpnia 2012

Małgorzata Strzałkowska "Wiersze, że aż strach"


Zakochałam się w wierszach Małgorzaty Strzałkowskiej. Ja. Nie moja córcia, którą te szeleszczące i świszczące wierszyki na razie chyba trochę denerwują, ale pewnie za kilka lat będziemy miały z nich wspólną radochę, że aż strach. Bo i przygodę z wierszami autorki zaczęłyśmy od książeczki „Wiersze, że aż strach!” .  Te przezabawne rymy traktują o strachach wszelakiej maści. Na czarnych stronicach z negatywowymi literami (genialny pomysł) roi się od kolażowych potworów i  czarownic. Tylko czytać o nich i bać się – ale bać się razem i bezpiecznie. Wszak ci mrożący krew w żyłach bohaterowie okazują się nie tacy wcale straszni. Lord co bał się bordo mordy – sam ją nastraszył, potwór postanawia, że miast straszyć, będzie rozśmieszał, strach lubi być głaskany, a Baba Jaga zza komina jest maciupeńka i śpi w łupinie orzeszka. To wszystko – straszne na pierwszy rzut oka, ale przyjazne po przyjrzeniu się uważniej ilustracje i przezabawne wierszyki o dających się oswoić strachach powoduje, że książeczka oprócz walorów rozrywkowych ma też niezaprzeczalne walory terapeutyczne. Chyba ją kupię (mam egzemplarz z biblioteki, a po prostu się w niej zakochałam – ach to niezdrowe i toksyczne uczucie bibliofilskie), aby była w pogotowiu, gdy Oleńka będzie na etapie wyimaginowanych strachów z wielkimi oczami.  A ten niezwykły humor językowy autorki (wiersze „Coś strasznego” i „Bordo Morda” są genialne), te językowe zakrętasy i wykrętasy – to wszystko powoduje, że satysfakcja czytelnika w każdym wieku będzie tak ogromna, że aż strach!

1 komentarz:

  1. Cenię sobie poetów i w ogóle pisarzy, którzy umieją bawić się językiem. Takie odchylenie polonistyczne. ;) Ciekawa jestem tej książeczki. Jeśli będę miała okazję, to zajrzę do niej. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń