niedziela, 2 września 2012

Michael Ende "Momo"


Seria „Cała Polska czyta dzieciom” to pewniak, a połączona z nazwiskiem autora „Niekończącej się historii” – stuprocentowy, dlatego sięgnęłam bez mrugnięcia okiem.
Tytułowa bohaterka  Momo to tajemnicza dziewczynka, która pojawia się nie wiadomo skąd i zjednuje sobie sympatię mieszkańców miasta tym, że… potrafi słuchać. Ale miasto opanowują (rodem z Kafki – brawa!) szarzy panowie, którzy kradną ludziom ich czas, magazynując go i czerpiąc z niego swą siłę. Ludzie nagle przestają mieć czas dla innych, dla siebie. Stają się  nieszczęśliwi i tracą cel życia. Momo trafia do tajemniczego mistrza Hory, przydzielającego ludziom ich czas i z jego pomocą próbuje uratować przyjaciół i mieszkańców miasta. Tak w skrócie przedstawia się ta niezwykła historia, w BARDZO telegraficznym skrócie, bowiem kryją się za nim niesamowite pokłady interpretacyjne na wielu poziomach w zależności od potrzeb czytelnika i chwili. Dorośli odczytają historię wielkiej kradzieży czasu inaczej niż dzieci ale wiele rzeczy pozostanie w dużej zbieżności:  historia o wielkiej przyjaźni i poświęceniu oraz przypowieść o tym czy dobrze rozporządzamy swoim życiem i czy ktoś (lub coś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) nie kradnie nam czasu i życia. Bo choć opowieść ta ubrana jest w płaszczyk lekko baśniowej fantastyki, ja odczytałam ją niemalże jako zupełnie realistyczną antyutopię – spełnioną, niestety….
Ende kreśli kilka znakomitych postaci (np. Beppo Zamiatacza Ulic,) a w treść książki wplata kilka krótkich i soczystych przypowieści (opowiadanych przez Gigi), jak na przykład genialną „Baśń o czarodziejskim zwierciadle”.  Jednym słowem znakomita lektura. Nawet jeśli nie od razu zdacie sobie z tego sprawę, pozostanie w sercach i zakiełkuje, spokojnie – jak Kwiaty Jednej Godziny.

Swego czasu byłam w Teatrze Andersena w Lublinie na „Teatrze Cieni Ofelii” według opowiadania Endego. Spłakałam się na tym (de facto dla dzieci przeznaczonym) spektaklu i nie mogę o nim, jak o historii Momo, zapomnieć. Niestety nigdy nie natrafiłam na tekst opowiadania. Być może nie został przetłumaczony albo funkcjonuje pod innym tytułem. Może komuś ten tytuł rzucił się w oczy i podpowie gdzie go szukać?

6 komentarzy:

  1. Ende jest kochany po prostu. Prawdziwy gawedziarz i czarodziej.

    Jesli chodzi o Ofelie to po polsku jej rzeczywiscie nigdzie nie widze. Jest wydanie niemieckie (Ophelia's Schattentheater) i angielskie (Ophelia's Shadow Theatre). Do kupienia w Amazonie.

    Nie mialam pojecia ze mozna to bylo w autentycznym teatrze obejrzec :)

    A Momo ma elementy prawdziwego horroru w sobie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam już tę książkę jak przez mgłę, ale wiem, że czytałam ją kilka ładnych już lat temu. Podobała mi się bardzo, ale na tle "Niekończącej się historii" wypadła wówczas blado w moich oczach. :) Generalnie bardzo lubię Ende. Właśnie za to, że daje szerokie pole do popisu przy interpretacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hannah, pozostaje angielska wersja i nadzieja, że ktoś przetłumaczy (choć w sumie to na jakiejś podstawie musieli zrobić scenariusz spektaklu - de facto genialnego i niezapomnianego)
    Nati, pewnie że w stosunku do "Niekończącej się historii" wypada słabo, ale "Niekończąca" jest pisana z zupełnie innym rozmachem. Ja także ją uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę mam na półce, na pewno ją niedługo przeczytam. Bardzo mnie nią zainteresowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę od dawna i pewnie przeczytałabym ją przez ten czas, ale założyłam, że będę smakowała powieść Ende razem ze starszą córką. I książka czeka na odpowiedni moment. Myślisz, że można ją czytać dziewięciolatce?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio bardzo często zaglądam do literatury dziecięcej - a ten tytuł to wspaniałe zaproszenie do czytania - dla dzieci jak i dla dorosłych. Dziękuję za recenzję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń