sobota, 27 października 2012

Janina Porazińska "W Wojtusiowej izbie"


Jaka szkoda, że ta książka to już tylko zabytek, znakomity, ale jednak zabytek literatury dla dzieci. Tak jak Lenartowicz, Konopnicka i inni, którzy działali na ludową nutę, i których rodzice czytają teraz dzieciom rzadko, z prostej przyczyny – bariery językowej.  Ten uroczy zbiór wierszy Porazińskiej również to tego nurtu nawiązuje – leksyką, frazą i brzmieniem przywodzi ludowe piosenki. Właśnie ta leksyka jest tu przeszkodą, bo i ja nie umiałabym już wyjaśnić wielu terminów. Mimo to jednak czytam Oli, w końcu jeszcze nie rozumie, a już wspaniały dźwięk poezji chwyta i cieszy się brzmieniem tych wierszyków. Do czego zachęcam innych rodziców. Znajdą się tu wierszyki,  które mimo wszystko przetrwały próbę czasu (np. „Wycinanki” – zabawny wiersz wyliczanka). I jeszcze jedna refleksja – tomik może i „przeterminowany”, ale Porazińska wciąż żyje w kołysankach dla dzieci. Te są cały czas nieśmiertelne i od lat pokonują konkurencję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz