sobota, 10 listopada 2012

Melanie Benjamin "Alicja w krainie rzeczywistości"


Wydawnicwo Amber. Romans. Jedno i drugie bardzo mi odległe. Ale sięgnęłam po ten tytuł bo znęcił mnie temat – historia Alicji Liddell – dziewczynki będącej pierwowzorem „Alicji z Krainy Czarów”. Nie żałuję, powiem więcej – nie mogłam otrząsnąć się po tej książce zanim jeszcze dobrze ją skończyłam. A takich wstrząsów my czytelnicy szukamy, czyż nie?
Oczywiście – romans – z całym asortymentem motywów i stylistyki typowej dla gatunku. Nie mam dużego (czytaj: żadnego) doświadczenia w takich lekturach, moja przygoda z tym gatunkiem zakończyła się na „Malwinie” Marii Wirtemberskiej-Czartoryskiej – czytanej przymusowo (acz z przyjemnością) na studiach polonistycznych. Intuicja podpowiada mi jednak, że to romans dobrze napisany, także językowo. Ale to nie ważne. Nawet gdyby językowo był do kitu, sam temat i tak wstrząsa i nie pozostawia obojętnym.
Czy znacie fotografię 7-letniej Alicji, córki dziekana, którą w stroju żebraczki utrwalił na szklanym negatywie Lewis Carroll? Ta książka to specyficzna interpretacja tej właśnie fotografii (reprodukowanej zresztą w książce, wraz z dwiema innymi fotografiami Alicji). Stąd też moje śmiałe oznaczenie tagiem „o fotografii”.  Już sam ten pomysł, powieści osadzonej na interpretacji fotografii jest wart jest uwagi. Tylko czy rzeczywiście jest choć cień prawdopodobieństwa, że tak było naprawdę? Bo jeśli nie było, to autorka BARDZO krzywdzi autora przygód Alicji. Właśnie tta niepewność – oraz niezwykle barwny, niejednoznaczny, tragiczny portret angielskiego autora, tak dramatycznie skontrastowany z książką dla dzieci, którą po sobie pozostawił  – wywołują wstrząs w czytelniku.  Powieść bez wątpienia powinni przeczytać miłośnicy „Alicji w Krainie Czarów”. Nie pozostawi w nich niesmaku, o nie, ale daję jednak głowę, że nie będą mogli długo o niej zapomnieć, a lektura Alicji przestanie być tak uroczo naiwna. Powinni ją także przeczytać ci, którzy lubują się w dobrej literaturze psychologicznej. Powieść nie przynosi łatwych rozwiązań, nie daje ukojenia – ani bohaterom, ani czytelnikom…

2 komentarze:

  1. Chętnie sięgnę. I chyba trochę się domyślam, na jakim założeniu autor oparł książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja już dopisałam do listy książek, które chcę przeczytać. Razem z oryginalną "Alicją w krainie...". Wydaje mi się, że też się domyślam - i jeżeli tak jest, jak sobie fantazjuję, to chyba jednak nie doczytam. Ale zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń