poniedziałek, 10 grudnia 2012

Historia fotografii od 1839 roku do dziś


Ciężko jest znaleźć  współcześnie wydaną, DOBRĄ historię fotografii. Wydawnictwa z tej dziedziny obliczone są na ilustracyjny rozmach i legitymują marną, ubogą, powtarzaną wszędzie tą samą treścią. Bałam się trochę, że tu będzie podobnie. Nie było. Wydawnictwo Taschen zabrało mnie na kilkanaście dni w fascynującą podróż w czasie.  Książka ta nie jest bowiem typową historią fotografii. Nie znajdziemy tu zdjęć, które wstrząsnęły światem i sztuką, a przynajmniej nie – jeśli nie ma ich w zbiorach muzeum George Eastman House. Na książkę składają się bowiem reprodukcje zdjęć z kolekcji muzeum, które układają się w historię fotografii. Trzeba jednak zaznaczyć – głównie amerykańskiej, w pewnym momencie bowiem autor tekstu szkicuje raz za razem sylwetki amerykańskich artystów (nie tylko oczywiście ale w przeważającej części). Reprodukcje są bardzo dobrej jakości, tekst ułatwia ich identyfikację,  a interpretacja fotografii pomaga w zrozumieniu wielu zjawisk. Historia tych zdjęć koncentruje się bowiem głównie na ich społecznym i socjologicznym bycie.  Zabrakło mi trochę  informacji czysto technicznych (a słownik terminów jest nieco za ubogi), ale nie można mieć wszystkiego. Już i bez tego publikacja ma 766 stron a temat zaledwie sygnalizuje. Dodać należy, że jest bardzo dobrze złożona. Dla pasjonatów fotografii znakomita lektura/prezent (książka kosztuje 50 zł – myślę, że nie tak drogo porównując z innymi pozycjami z tej dziedziny). I mimo, że w 2/3 (albo i więcej) złożona została z reprodukcji fotografii, pochylałam się nad nią kilkanaście wieczorów. Może dlatego, że autor tekstu zachęcał do „czytania” przede wszystkim tych niezwykłych zdjęć, a to, przyznacie, jest jeszcze trudniejszym, choć pasjonującym zadaniem…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz