niedziela, 16 grudnia 2012

Kilka słów o czytelnictwie niemowlaka:-)

Już wiem, że hasło "Czytaj dziecku 20 mintu dziennie, codziennie" nie sprawdza się w konfrontacji z niemowlęciem, a nawoływanie autorek książki "Wychowanie przez czytanie" aby czytać dziecku od urodzenia jest nieporozumieniem. O ile bowiem trzymiesięczne maleństwo wyboru nie ma i słucha, o tyle starszy niemowlak  sam "czyta" jak chce, kiedy chce i co chce. Pierwszy rok życia to nie czas na lektury tylko szaloną radochę i zabawę z samej formy książki. Jako młoda mama mam już za sobą fazę czytania 50 razy dziennie zachwyconemu maleństwu "Lokomotywy". Mam też z sobą okres bezkrytycznego i bezrefleksyjnego zjadania (czy to Tomcio Paluszek czy Anna Karenina nie ma to większego znaczenia) woluminów. Przechodzę teraz tę strategiczną fazę zainteresowania formą książki, z której zapewne niedługo wykluje się mały czytelnik. Ola ma już kilka ulubionych książeczek, ale niedawno zauważyłam u niej tendencję sugerowania się w wyborze literatury... formatem. Najbardziej ulubiła sobie kwadratowe książeczki z zaokroąglonymi bokami i miękkimi okładkami (jak na zdjęciu). Za serią "Książeczka maluszka" po prostu zaś szaleje. Książeczki te są bardzo sprytnie pomyślane. Jest tu i rysunek i fajny, o świecie niemowlęcym mówiący tekst i zdjęcia innych dzieci. Strzał w dziesiątkę! Kiedy Ola ogląda te książeczki - nie ma dziecka. Serdecznie je polecam wszystkim rodzicom.
Rady i porady autorek "Wychowania prze czytanie", tej de facto mądrej i wartościowej książki, wypadają w praktyce różnie, jednak w kontekście fenomenalnego rozdziału i nauce czytania chciałam jeszcze pokazać dwa fajne przykłady tego, jak w praktyce - i na przekór praktyce szkolnej - stosować zasadę od  "ogółu do szczegółu". Pierwsza książeczka z piszczącym słoniem; dziecko ma naciskać na niego gdy słyszy w tekście słowo słoń. Druga z obrazkami zamiast słów - aby mogło czytać z rodzicem.


Takich pomysłów jest oczywiście dużo i dostępność do nich łatwa (towary marketowe) ale dobrze, że można je kupić i stosować. Ola oczywiście jeszcze za mała, ale niedługo, niedługo...

1 komentarz:

  1. A u nas o dziwo etap zjadania książek się w ogóle nie pojawił. Synek ma 16 miesięcy i jest uzależnione od książek, naprawdę, innych zabawek mogłoby nie być, ale książki koniecznie! Do czytania ma swoje ulubione (od dawna np. seria Lalo, Babo i Binta, "Moja pierwsza księga pojazdów (kartonowa a4), Księga dźwięków i obrazki dla maluchów), wierszyków już za bardzo nie chce słuchać, raczej opowiadamy, pokazujemy, zgadujemy co jest gdzie - ale zabawa na długie godziny, naprawdę.
    A tych książeczek z pierwszego zdjęcia nigdzie nie widziałam, wyglądają fajnie.

    OdpowiedzUsuń