piątek, 21 grudnia 2012

Maria Pruszkowska "Życie nie jest romansem ale..."

Tych, którzy znają cykl Pruszkowskiej nie zdziwi zapewne fakt, że po zdobyciu (oj ciężko było. Kiedy już bowiem upolowałam egzemplarz na allegro, paczka szła do mnie… trzy miesiące!!!!) i przeczytaniu drugiej części czułam się tak, jakbym wpadła w odwiedziny do starych znajomych. Jakiż to talent stworzył takie postacie, które wita się jak bliskich! Tym bardziej, że nic się u nich od pierwszej części nie zmieniło i bibliofilska rodzinka nadal żyje przeczytanymi książkami. Życie nie przepływa już jednak beztrosko obok nich – doświadczają wojny, poniewierki, ruin Warszawy i ponownego zakorzeniania. Mimo to ich „książkowa” postawa pozostaje niezachwiana i wcale nie razi sztucznością i literackością. Chciałabym TAK żyć. Pozwolić życiu, aby przepływało obok a jednocześnie tak mocno jak bohaterowie Pruszkowskiej w nim uczestniczyć.
Druga część cyklu napisana jest z równie wspaniałą wirtuozerią słownego i życiowego humoru i pogody ducha. Sposób pisania o wojnie przypomina klimatem „Cafe pod Minogą” Wiecha – i przyznać muszę, nigdy nie znalazłam innych przykładów takiego o tych okrutnych czasach sposobu pisania. Wojna staje się tu jedną wielką anegdotą, przegrywa z pędem życia. Przegrywa z czytaniem… Właśnie. Ta niezłomna postawa, to ratowanie się w każdej sytuacji książkowym cytatem – sztandarowy przykład tego, że literatura ocala…
Polecać nie będę. Nie muszę. Wszyscy wiedzą... Poluję na część trzecią, bo bardzo bym chciała wpaść jeszcze raz w odwiedziny do mojej ukochanej bibliofilskiej rodzinki.

3 komentarze:

  1. Nie ma części trzeciej, "Piękne dni Aranjuezu" to książka zupełnie nie związana z cyklem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdania co do tego są na blogach podzielone. Zdobędę, przekonam się, ale dziękuję za wskazówkę:-) Pozdrawiam świątecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podobała, o wojnie bez zadęcia, oto sztuka.
    http://mcagnes.blogspot.com/2009/09/zycie-nie-jest-romansem-ale-maria.html

    OdpowiedzUsuń