niedziela, 20 stycznia 2013

Joanna Papuzińska "Zatopione królestwo. O polskiej literaturze fantastycznej XX wieku dla dzieci i młodzieży"


Pamiętam, że korzystałam z tej książki na studiach. W nieatrakcyjnym, „zaczytanym” wydaniu. Teraz opracowanie doczekało się godnego wznowienia i rozszerzenia.  Co napisać o książce największej znawczyni literatury dziecięcej, która chodzi po tej ziemi? Zacytuję tego, który jest dla mnie drugim, po prof. Papuzińskiej, największym autorytetem – Grzegorza Leszczyńskiego: „Książka Joanny Papuzińskiej nie jest klasyczną rozprawą historycznoliteracką, nie ma w niej ani hermetycznego języka, ani właściwych współczesnej humanistyce nowinkarskich koncepcji interpretacyjnych. Przeciwnie: Papuzińska jest gawędziarzem, omawia polską fantastykę literacką z pasją, werwą i humorem…”. Myślę, że Leszczyński trafił w sedno.  Rozprawa, napisana przecież z ogromnym rozmachem czasowo-tematycznym, nie odpycha naukowymi dywagacjami, o które w temacie literatury dziecięcej bardzo łatwo, nie komplikuje historii literatury, wręcz przeciwnie, porządkuje ją w sposób bardzo tradycyjny. Językowo zaś pełna jest błyskotliwych i bardzo „ludzkich” sformułowań. Ot przykład: „Wiele jest mutantów, krzyżowych odmian i wzajemnego zapylania w ogrodzie baśni dla dzieci”.  Jednocześnie bardzo podoba mi się historyczna perspektywa i uszeregowanie tematyczne. Prof. Papuzińska omawia m.in. motyw snu, lasu, domu, wędrówki, miasta, łakomstwa, ożywionej zabawki itd. To znakomity wstęp do samodzielnych studiów nad literaturą dziecięcą, który  warto przeczytać i mieć pod ręką. Jedynym problemem, poruszanym zresztą przez Papuzińską, jest brak dostępności tekstów na których się opiera. Bo prof. omawia teksty polskiej literatury dla dzieci dawno już i niesłusznie zapomniane. Wiem, jak ciężko je zdobyć, pamiętam jak poruszyłam  na studiach niebo i ziemię by dostać genialną, często przywoływaną w opracowaniu  „Córkę wodnicy” Bronisławy Ostrowskiej. Szkoda.
Myślę też, że książka przybrałaby nieco inny kształt, gdyby autorka uzupełniła ją o przykłady najnowsze, jeszcze bardziej „zmutantowane”.
Tak czy siak za tym opracowaniem stoi MEGA wiedza z zakresu literatury dziecięcej i całe życie czytania…

wtorek, 15 stycznia 2013

"Krówka Mela" czyli niespodziewany początek przygody z czytelnictwem

Chciałabym ogłosić wszem i wobec, że dziecię moje niespełna roczne z woli własnej i nieprzymuszonej, przez nikogo nienagabywane, a jedynie dyskretnie od urodzenia zachęcane przez wszechotaczającą je książkę obrazkową osiągnęło wyższy stan czytelniczego wtajemniczenia i już wie, że książka kryje nie tylko obrazki. Od dni kilku domaga się głośnego czytania jednej z książeczek i, co ważniejsze, z uwagą słucha. Wybór padł na powyższą pozycję. Tak, na książkę do kąpieli zawierającą kilkanaście zdań. Mimo to czytam i czytam wytrwale, po kilka razy z rzędu, zgodnie z wolą małego czytelnika.
Czemu się tym chwalę? Kiedy zakładałam Księgogród obiecałam sobie, że będzie składał się z refleksji o przeczytanych książkach,  fotograficznej zakładki "przyłapani na czytaniu" - dla urozmaicenia oraz omówienia zdobyczy znalezionych w książkach (bibliotekarskie zboczenie). Odkąd jednak urodziło się dziecię, blog wzbogacił się o zakładkę "Księgogrodzik" - mam nadzieję, że starczy woli i siły aby temat czytelnictwa "od podstaw" ciągnąć wytrwale i aby Ola mogła kiedyś przeczytać o swojej drodze do literatury...

sobota, 12 stycznia 2013

nowe wydanie "Alicji w Krainie Czarów"


Jestem alicjanofilem. Marzę aby posiąść wszystkie wydania Alicji na świecie. To oczywiście bibliofilskie marzenie ściętej głowy. Póki co nie mogę skompletować polskich, brakuje pieniędzy i miejsca. Pod choinką znalazłam jednak najnowsze wydanie (dziękuję Gwiazdko!!!!!!!!!!!!), w dodatku szczególne. Nowe tłumaczenie Elżbiet y Tabakowskiej , ilustracje – uwaga – Tove Jansson. Oglądało mi się dziwnie. Trochę tak jakoś… muminkowo. Światy Alicji i Muminków w ogóle do siebie nie przystają a tu jakoś dziwnie, alogicznie  się połączyły. Nawet Kapelusznik przypominał mi Włóczykija. Dziwne, zaprawdę dziwne doświadczenie…  Jeśli zaś chodzi o nowy przekład…. Była to mega, przepraszam za kolokwializm ale tylko to przychodzi mi do głowy w okresie noworocznym – wypasiona uczta literacka. Zwłaszcza, że porównywałam sobie co bardziej soczyste wątki z wcześniejszym tłumaczeniem Krzysztofa Dworaka. Równie interesujące doświadczenie. Oba tak się różnią w momentach tych zawiłych kalamburów językowych typowych dla Alicji, że aż trudno uwierzyć, że tłumaczono ten sam tekst. Myślę, że to trzy różne utwory, jak to z przekładami bywa. Uwielbiam absurd w literaturze, szukam go, więc  powieść  Carrolla jest jedną z moich ulubionych książek. Mimo to – jakby nie patrzeć – kontekst większości tych absurdów z Krainy Czarów zupełnie już się zatarł. Nikt nie myśli  o jakiś parodiach wiktoriańskich wierszyków itp… A jednak czyta się Alicję zawsze tak samo. Czeka na biegnącego królika, przysiada do stołu Kapelusznika,  czuje zapach przemalowywanych róż. Ta powieść to literacki gigant. 

wtorek, 1 stycznia 2013

Podsumowanie czytelnicze 2012 roku

W 2012 roku przeczytałam 37 książek (nie licząc tych o wychowaniu dzieci), w tym 18 przed urodzeniem Oli i jedną na porodówceJ. To 58 książek mniej niż w ubiegłym roku, ale nawet ta liczba jest dla mnie sukcesem, bo byłam pewna, że macierzyństwo = obumarcie czytelnictwa na 20 lat. Tymczasem czytać można z powodzeniem o trzeciej w nocy przy odciąganiu mleka, rano o siódmej przy gotowaniu kaszy manny i w wielu innych EKSTREMALNYCH sytuacjach.  Trzeba tylko chciećJ
TOP 5 ROKU  2012
– z krótkim a subiektywnym uzasadnieniem, kolejność nieprzypadkowaJ
1.       Melanie Benjamin „Alicja w krainie rzeczywistości” – nie myślcie, że gustuję w romansach. NIE, i to nie jest najlepsza książka, jaką przeczytałam  w tym roku, ale książka, która mnie poraziła i którą do tej pory jeszcze w sobie „przeżuwam”.
2.       Geraldine Brooks „Ludzie księgi” – oj już my bibliotekarze, już my ludzie księgi wiemy dlaczego…
3.       Zbigniew Batko „Z powrotem” – bo opiera się na absurdzie „Alicji w Krainie Czarów” i rozkłada książkę Carrolla na łopatki.
4.       Jose Carlos Somoza „Dafne znikająca” – choć domyśliłam się końcówki powieść zachwyca pomysłem i konstrukcją.
5.       Małgorzata Strzałkowska „Wiersze, że aż strach” – dziwicie się? To przeczytajcie „Bordo Mordę”. Pierwsza liga w poezji dla dzieci!!!