piątek, 19 kwietnia 2013

Janusz Korczak "Jak kochać dziecko"


Książka Korczaka nie jest wydana tak, jak współczesne poradniki dla rodziców pisane przez samozwańcze supernianie (co nie znaczy że nie podobają mi się szaty graficzne tych poradników, cykl Pawła Zawitkowskiego „Mamo, tato, co ty na to” okraszony jest na przykład kapitalnymi, humorystycznymi fotografiami) i pewnie nigdy się takiego wydania nie doczeka. Zresztą to, które wypożyczyłam ze swojej biblioteki jest – Bogu dzięki – przede wszystkim „zaczytane”. Prawda jest też taka, że wszystkie supernianie obojga płci mogą się po prostu schować ze swoimi superśrodkami na wychowanie dzieci, którymi tak bardzo manipulują dorosłych. „Chcę, by zrozumiano, że żadna książka, żaden lekarz nie zastąpią własnej, czynnej myśli, własnego, uważnego spostrzegania” – pisze Stary Doktor i szczerze mówiąc nie może on wyświadczyć większej przysługi współczesnym rodzicom XXI wieku, stłamszonym i zaszczutym przez „ekspertów” od ich własnych dzieci.
Choć w wielu momentach rozprawa Korczaka jest nieco nieaktualna (ale jedynie w ocenie warstw społecznych i środowiska dziecka – realia zmieniły się, to zrozumiałe. Jednym z przykładów jest omówienie „prawa dziecka do... śmierci”. Jeszcze wtedy, gdy to pisał, nie wiedział co czeka jego Dom Sierot, a jednak dzieci umierały wtedy znacznie częściej), to jednak przede wszystkim poraża prawdą o dziecku i rodzicach. Właśnie rodzicach! Kiedy czytałam fragmenty o czasie niemowlęctwa – myślałam: mój Boże, to o mnie. Bo Korczak spokojnie ale stanowczo pisze o niewygodnych prawdach.  O tym co rodzice wyprawiają w tym swoim macierzyństwie, a do czego się wstydzą przyznać. Książka Korczaka to nie podręcznik z dobrymi radami, to 116 przykazań (z tylu krótkich, tytułowanych rozdziałów się składa) do których możemy, nie musimy się odnosić. Korczak niczego nie narzuca, nie manipuluje, chce tylko, aby przez chwilę go posłuchać, a swoje refleksje opiera na nieprawdopodobnie dogłębnej, wieloletniej obserwacji dziecięcej rzeczywistości. Przede wszystkim jednak każe zaufać swojej intuicji, nie książkom i podręcznikom. Swojej intuicji. O mądrych książkach pisze, że mówią prawdę o wszystkich dzieciach, tylko kłamią w przypadku naszego. Genialna lektura genialnego pedagoga. Ja skoncentrowałam się akurat na tym co pisze o wieku niemowlęctwa, ale Stary Doktor prowadzi czytelników przez wszystkie okresy rozwoju dziecka. Z nieprawdopodobnym szacunkiem dla tego rozwoju. Niespotykanym dzisiaj, bo we współczesnych czasach wszystko winne być idealne i dać się wcisnąć w reguły. Nie tędy droga…
Trzeba tylko przyznać, że nie czyta się tego łatwo. Korczak posługuje się dziwną składnią (naprawdę dziwną, momentami miałam wrażenie, że na granicy poprawności), poetyckim językiem, urywanymi myślami. Z drugiej strony stanowi to o jakiejś niepowtarzalności Jego języka, choć odbioru na pewno nie ułatwia. Nie jest łatwo przeczytać tę książkę, ale naprawdę warto ponieść trud lektury.  

1 komentarz:

  1. Dziękuję za opinię, myślę, że warto jej poszukać.

    OdpowiedzUsuń