sobota, 13 kwietnia 2013

Liliana Bardijewska "Ratatuj"


„Ratatuj” to przede wszystkim książka… dziwna. W swoim klimacie, konstrukcji bohaterów, rozwiązaniu fabuły i swoistym autotematyzmie. Trochę na pograniczu absurdu – choć ten głównie objawia się w postrzeganiu świata przez bohaterów. Jednocześnie jest to opowieść pełna literackich i kulturowych odniesień. Dziwni bohaterowie – Drożdżek, Ratatuj, Hmm, bliźniacy: Długoniuszek  i  Wielkouszek – (nie pytajcie do jakiego gatunku należą, nie wie tego chyba sama autorka – ale to akurat jest fajne i pobudza wyobraźnię małych czytelników), żyją sobie beztrosko w małej bajkowej arkadii – Lesie i Srebrnym Zagajniku (tak, tak, trochę na wzór Stumilowego Lasu, skojarzeń ze światem A.A. Milne jest zresztą więcej, także konstrukcja bohaterów, sposób ich myślenia przypomina nieco ożywione zabawki Krzysia, choć jednocześnie ciężko dla mieszkańców Srebrnego Zagajnika znaleźć jakieś konkretne odniesienie w literaturze, są tacy odmienni od wszystkiego bajkowego). Interesujący jest głównie Ratatuj – stworek (królik???), który nie może się niepokoić, inaczej jego niepokój materializuje się w postaci zmiany kształtu, np. trzeciego ucha czy dziobu (tu delikatny walor terapeutyczny tego dziwnego tekstu). Choć nie powiem - Drożdżek i jego kolekcja ołówków oraz Hmm i jej słabość do jesiennych kolorów to również ciekawe pomysły autorki. Kolejnym pomysłem godnym uwagi jest motyw księgi – Kroniki Jednego Dnia – spisanej przez kronikarza rodu Wielko i Długo. Kronika opowiada o jednym dniu i jednej przygodzie z życia potomków. Spisana jest w czasie przyszłym, który dokonuje się akurat tego dnia, kiedy Drożdżek ją odnajduje. Nie może on jednak przeczytać więcej, niż już się wydarzyło, bowiem litery pojawiają się wraz z czytaniem. Nie przypomina Wam to czegoś? – No pewnie „Niekończąca się historia”! Oczywiście dużo tu różnic i trudno beztrosko porównać te dwa motywy, ale odnajdywanie ich zawsze cieszy! Interesujący jest też swoisty autotematyzm tej bajki – opowieść niejako tworzy się na naszych oczach. Jak? Przeczytajcie, jeśli macie ochotę. Jest tu trochę dłużyzn, ale kto pokochał swoiste postrzeganie świata głupiutkiego misia - Kubusia Puchatka i jego kompanii, kto lubi biblioteki w starym dębie, ten jest w Srebrnym Zagajniku na pewno mile widziany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz