czwartek, 1 sierpnia 2013

Liliana Bardijewska "Księżniczka Koronka i książę Hafcik"


Z takimi „materiałowymi” ilustracjami spotkałam się pierwszy raz u Elżbiey Wasiuczyńskiej. Widziałam nawet „na żywo” jej wyszywane prace do „Mojego pierwszego alfabetu” na wystawie w bibliotece. Potem zobaczyłam prace Ewy Kozyry –Pawlak i zakochałam w nich, choć to już oczywisty bieg rzeczy. Dlatego nie mogłam nie kupić Oli tej przepięknej książeczki, choć po części kupiłam ją do tak naprawdę wspólnych zbiorów. J
Zastanawiam się jak powstało to wydawnictwo. Czy to Liliana Bardijewska zainspirowała się twórczością Kozyry-Pawlak i postanowiła zakląć w słowa te cudne koronkowe światy, czy to ilustratorka odnalazła swój świat wśród dwóch bajkowych królestw – Koronek i Haftów?  Na pewno jeden pomysł pociągnął drugi, bo treść książki i „materia” ilustracji splatają się w niezwykły, oryginalny, niepowtarzalny  i tak nierozerwalny sposób, że czynią tę książkę naprawdę wyjątkową. Ale od początku. Ta cudowna autorska baśń opowiada o dwóch walczących ze sobą królestwach. Ich losy splatają wreszcie ze sobą zakochani w sobie potomkowie władców. Historia tyleż baśniowa, co bardzo typowa. Ale za to JAK napisana. Przeczytajcie początek historii:
Dawno, dawno temu, a nawet jeszcze dawniej, na północ od południa rozciągało się Królestwo Koronek, białe bielutkie, zimne zimniutkie. Królowała w nim królowa Bielissima, calutka cała bielutka biała.
Zaś na południe od północy ciągnęło się wzdłuż i wszerz Królestwo Haftów, ciepłe, cieplutkie, barwne barwniutkie. A królowała  nim królowa Bawrinessa, cała barwniutka, barwna calutka.
No i jak? Czujecie, widzicie? Cała ta baśń jest tak napisana, oddziałuje na zmysł wzroku, dotyku. To językowy majstersztyk, proza pełna wewnętrznych rytmów, powtórzeń, paralelizmów. Ja uwielbiam paralelizmy – zarówno w świecie przedstawionym jak i w konstrukcji tekstu. Uwielbiam tak skrojone teksty – określenie „skrojone” nabiera tu nowego znaczenia J
Materiałowo-dziergane ilustracje również pełne są „graficznych” paralelizmów. Po prostu znakomite. Brakuje mi słów na urodę tej książki, na wirtuozerię słowa i obrazu.

Oleńka dostała ją ode mnie na dzień dziecka. Z życzeniami, aby otaczała się tylko pięknymi książkami. Takimi jak ta.

1 komentarz:

  1. Kupiłam ją dla córeczki mojej koleżanki, ale miałam ochotę zachować dla siebie. Strona wizualna jest imponująca - bardzo "koronkowa". Tylko książę Hafcik ma trochę niewyjściowe imię ;)

    OdpowiedzUsuń