poniedziałek, 23 września 2013

Subiektywny przegląd książeczek dla maluszków

Irena Słońska w starej już, ale (w części teoretycznej) nadal aktualnej książce "Psychologiczne aspekty ilustracji dla dzieci" pisze, że oglądane w dzieciństwie ilustracje kształtują "wzorce wyobrażeniowe". Kiedy jednak przyjrzeć się temu co proponują najmłodszym "kioskowe i marketowe" tytuły, to włos się jeży na głowie. Chciałam zaproponować przegląd najpopularniejszej formy książeczki dla najmłodszych - kwadrat, sztywne kartki, jeden tekst w jednej książce. Dzieci lubią je otwierać, przerzucać, bawić się nimi w najróżniejszy sposób (do budowania wieży też dobrze się nadają:-). Sprawdzają się u maluchów lepiej, niż całe tomy wierszydeł. 
Najpowszechniejsza jest bezwzględnie seria Biblioteczka niedźwiadka Wydawnictwa Sara, a w ramach niej klasyczne i zupełnie nowe teksty - w okropnej oprawie graficznej. Ilustracje Anny i Lecha Stefaniaków (oni chyba mają monopol na tę serię) - z całym szacunkiem dla autorów - dobrych estetycznych wzorców kształtować w stanie nie są:



Nie mówiąc już o tak dramatycznych w skutkach wpadkach jak ta:



Jeśli kaczątek w tekście jest pięć to, na Boga, dlaczego na ilustracji brakuje dwóch?! Dzieci liczą!!! Albo wymagają tego od dorosłych!
Same adaptacje baśni w tej serii również pozostawiają wiele do życzenia, ale tu nie o języku mowa. Zaletą jest zresztą to, że wydawnictwo publikuje również w serii autorów współczesnych (np. genialne wierszyki Doroty Gellner). Odgrzebuje też wykopaliska archeologiczne, np Władysława Bełzę. I za to ukłon.
*
Druga popularna seria to Klasyka polska wydawana przez Wydawnictwo Wilga. Tu już nieco lepiej z ilustracjami, choć i tak wszystko to jakieś zlane ze sobą, szczegóły trudne do jednoznacznej identyfikacji, a Disney puszcza z góry oczko do autorów...



Chociaż i w tym szaleństwie jest metoda... Znalazłam w serii bardzo sympatycznie ilustrowaną książeczkę. Jest owszem, pełna szczegółów i szczególików, ale bardzo klarownie i przejrzyście rozmieszczonych - co sprawdziła i zaakceptowała sama Ola (a przyznacie, w kwestii ilustracji książkowej dla najmłodszych jest lepszym krytykiem niż najmądrzejsi tego świata):



Zresztą nawet w zalewie kiczu zdarzają się małe lub większe perełki. Chociażby świetny Murzynek Bambo, malowany jakby farbkami plakatowymi  (il. Jolanta Marcolla) czy ilustracje Magdaleny Nowak-Kozieł do Zagadek (Wydawnictwo Aksjomat). Można? 

Można i to jeszcze jak.! Jeden w wydawców masówek dla najmłodszych bardzo dba o oprawę graficzną. To Book House! Przykład poniżej: 



Nie trzeba rezygnować z walorów estetycznych, żeby podać dziecku ilustrację, która jest interesująca i czytelna. Sowa autorstwa Artura Nowickiego jest genialna!
I kolejna sympatyczna seria marketowa, również Wydawnictwo Aksjonat.  Wydało ono serię sześciu książeczek z wierszami Brzechwy i bardzo ciepłymi, dziecięcymi ilustracjami Doriny Maciejewskiej:



Jeśli jednak chodzi o stopień  przystosowania ilustracji do percepcji najmłodszych, to tutaj popisała się Wilga. Serię z ilustracjami Agaty Nowak kupić można głównie w Pepco. Mnie przekonuje ona trochę dziecięcymi, uroczo niezgrabnymi ilustracjami o mocnych konturach i natężeniu kolorów. No i nie ma "ściemy": żaba jest zielona, muchomor czerwony...





Na koniec jeszcze kilka fajnych rozwiązań. Dla dzieci świetnie sprawdza się połączenie ilustracji z fotografią. Szkoda, że nie ma na rynku dużo takich książek jak seria "Maluch poznaje" wydawnictwa Aksjomat:



Kapitalną rzecz wypuściło także bliżej mi nieznane Wydawnictwo Polkart. To obrazkowa książka, najgrubsza ze wszystkich w kolekcji Oli z tego formatu, pokazująca dzieci różnych narodowości. Ilustracje Blanki Jakubowskiej nie zachwycają może jakimś szczególnym smakiem, ale bardzo dobrze oddają szczegóły strojów narodowych na dwudziestu ilustracjach.




Jeśli już jesteśmy przy tym typie wydawnictw, to chciałam pokazać jeszcze dwa przykłady. Tym razem nie o  ilustracje chodzi, jakie by one nie były, dobrze, że takie książki są i są wydawane. "Pogotowie ratunkowe" to  wierszyk autorstwa Wiesława Drabika uczący dzieci wzywać karetkę (Wydawnictwo Skrzat). Nawet przy pobieżnym przeglądaniu książeczki dziecko utrwala numer telefonu. Zalet "Dinusia na drodze" reklamować nie trzeba. W środku znaki drogowe!!!!




A na koniec prawdziwa perełka i jednocześnie ciekawostka Wydawnictwa Muchomor. Książka obrazkowa z wycinankami nawiązującymi do motywów kurpiowskich  łowickich i sannickich:



Kapitalny pomysł. Choć krowa jest czerwona, można odważnym wydawcom wybaczyć, bo o właśnie estetykę tu głównie chodzi! Amen

1 komentarz:

  1. Krowa czerwona, bo to odmiana amerykańska może być. Natomiast w drugiej książeczce z serii o Kolorach jest niebieska pani, tego nie rozumiem ;).

    OdpowiedzUsuń