sobota, 7 września 2013

Zenon Harasym "Ze starego albumu"


Kolejne wspaniałe wydawnictwo o historii fotografii (drogie! Na okładce widnieje cena… 79 zł, można kupić taniej w księgarniach internetowych) – tym razem produkcja BOSZA. Znowu przypadek niezwykłego połączenia piękna albumowego wydania z wysoką wartością merytoryczną. Zenon Harasym omawia tym razem historię starych fotografii powielanych w dwóch najpopularniejszych naówczas formatach. Ale nie tylko to, zanim bowiem przechodzi do omówienia tematyki tych fotografii, zagadnień ich identyfikacji i konserwacji, przeprowadza czytelników barwnie przez historię najstarszych zakładów fotograficznych. Dużo tu bezcennych informacji o – nazwijmy to – obyczajowości wokół XIX wiecznej fotografii – czyli o tym co, jak i w jakich warunkach utrwalano na materiale światłoczułym. Uwierzcie mi, podobnej porcji wiedzy szukać ze świecą w literaturze przedmiotu (lub, już bez świecy, w starych archiwalnych numerach pism fotograficznych, co łatwym zadaniem nie jest). Harasym scala tę wiedzę, podając ją w pigułce. Jednym słowem oddaje miłośnikom fotografii (nie tylko kolekcjonerom, choć do tych – głównie początkujących– adresowana jest książka) kolejną perełkę. W dodatku w jakiej oprawie… mój Boże, ta książka i wcześniej omawiany poradnik „Stare fotografie”, to jedne z najpiękniejszych książek w moim księgozbiorze. Wszystko tu typograficznie przemyślane, dobrane i oryginalnie wprowadzone. Ciekawostką jest, że tekst znajduje się tylko na nieparzystych stronach, parzyste strony wypełniają wysokiej jakości reprodukcje starych fotografii, rozmieszczone z rozmysłem i bez przepychu. Warto przypomnieć, że BOSZ wydał swego czasu również antologię poezji inspirowanej fotografią „Pisane światłem”. Harasym był jednym ze współtwórców książki. Perełki są więc aż trzy. No – cztery – jeśli dodamy do tego… mój ukochany  „Fotoplastikon” Dehnela. Szkoda tylko, że książki Harasyma zostały wydane w różnych formatach. „Ze starego albumu” koresponduje raczej z przywołaną antologią poezji o fotografii, niż wydanym przez ARKADY poradnikiem „Stare fotografie”.

2 komentarze:

  1. Twój konik. Widać z tego, jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak, Agnes, stara fotografia to mój konik:-) Szukam wartościowych książek z tego zakresu, wrzucam je też na blog, bo może ich omówienie przyda się innym. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń