wtorek, 22 października 2013

"Księga straszliwej niegrzeczności"

„Księga straszliwej niegrzeczności…” to nic innego jak zbiór listów małego wilczka, który miał problemy z grzecznością, a w zasadzie z… niegrzecznością. Z opanowaniem tej drugiej wystąpiły i niego problemy na tyle poważne, że rodzice wysłali go samego do Szkoły Złości i Chytrości, co się w Strasznolesie Mości. Listy są dramatycznym zapisem samotnej wędrówki do owej szkoły, postępów w nauce i przygód wilczka. Jak można się łatwo domyśleć, grzeczność zwycięża, a wilczek dostaje odznakę zucha a nie złego wilka. W tej uroczej książeczce następuje kapitalne odwrócenie konwencji, wszystko wydaje się na opak, aż do wielkiego finału. Przygody naiwnego wilczka zabawią z całą pewnością i dzieci, i dorosłych. Sam bohater został obdarzony Mikołajkowym (tak, tak, dogadałby się z łatwością z Mikołajkiem Sempego) postrzeganiem i analizowaniem świata. Wilczuś jest tak naiwny i uroczy, że z pewnością spodoba (czytaj: podoba, o czym świadczy ilość wypożyczeń tej książki w mojej bibliotece) się dzieciom – tak bardzo do niego podobnym. Ale książka zachwyca też w warstwie językowej. Główny jej humor językowy opiera się  na kapitalnych  tautologiach i pleonazmach. Nazwy własne są równie udane i tworzą niepowtarzalny świat na opak, taką dziecięcą krainę a rebous (której mapka, zgodnie z literacką i wydawniczą tradycją znajduje się na początku książki). Wystarczy wymienić: Powiat Ciemnicki, Strasznolas, Stryjca Złyjca, Złowilka, czy nazwy typu: Wilczookrutny, Wilczomilczy, Brudnopysk i inne. Jednym słowem – kapitalna lektura, pełna śmiechu, tkliwości, pozytywnych emocji, zdrowego językowego kolokwializmu i wilczkowej złości, która obraca się na dobre…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz