czwartek, 10 października 2013

Zofia Urbanowska "Gucio zaczarowany"

Czy nie dziwi nikogo, że sięgnęłam po takie wykopalisko archeologiczne? Pewnie dziwi, ale lubię czasami wracać do tego co zapomniane i – na pierwszy rzut oka – nieaktualne. Choć Gucio taki zupełnie zapomniany nie jest. Tytuł książki co i rusz przewija się i we wspomnieniach starszych pokoleń i w opracowaniach z zakresu literatury dla dzieci i młodzieży. Więc sięgnęłam, przeczytałam, pocieszyłam się tym mocno trącącym już myszką językiem – właśnie dlatego tak wartościowym, i jestem zadziwiona. Mimo naiwnej już dzisiaj pozytywistycznej programowości powieść Urbanowskiej nadal nadaje się do wieczornego czytania i mam nadzieję, że niedługo już razem z Oleńką będziemy raz jeszcze przeżywać przygody chłopca zamienionego przez wróżkę (nietypowego wyglądu dodam – ale przeczytajcie sami) w muchę. Gucio ma na sobie czerwoną czapeczkę – dzięki temu inne owady wiedzą, że nie jest jednym z nich a „duszą pokutującą” za próżniactwo. Gucio nabiera przekonania, że nawet najmniejsze żyjątko jest potrzebne światu, uczy się szacunku do otaczającej przyrody i swoich bliskich. A mali czytelnicy razem z nim. I właśnie dlatego trzeba cierpliwie znieść tę pozytywistyczną programowość, tę powtarzaną jak mantra tezę, że wszystko co żyje musi być użyteczne i czytać dalej, bo sama fabuła książeczki została skonstruowana sprawnie i atrakcyjnie. Jej atutem jest też to, że autorka przekazuje dzieciom bardzo dużo cennych informacji na temat świata przyrody, uwrażliwia na nią. Pokazuje nasz świat z zupełnie innej perspektywy, rozszerza wyobraźnię małego odbiorcy.

„Czytałem tę książkę, kiedy byłem mały, i tak mocno zachowałem ją w pamięci, że później już jako człowiek dorosły nieraz próbowałem sobie wyobrazić, jak to jest, kiedy ktoś zostanie muchą. Właściwie dlaczego nie mielibyśmy się to zwiększać się, to zmniejszać, żeby oglądać świat w coraz to nowy sposób?” – pisał Czesław Miłosz w przedmowie wydania, które przeczytałam. Wierzę mu. Ta powieść może zrobić na dziecku wrażenie i może zapaść w pamięć. A poza tym warto ją przeczytać, żeby choć trochę poczuć, jak kiedyś dla dzieci pisano i o czym pisano…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz