poniedziałek, 18 listopada 2013

Joanna Papuzińska "Mój tato szczęściarz"

Czytaliście sami lub swoim dzieciom „Asiunię”, przeczytajcie i tę propozycję prof. Papuzińskiej. A potem wybierzcie się na spacer po Warszawie, koniecznie z książką. Uwielbiam takie wydawnictwa dla najmłodszych, które uwrażliwiają i pozwalają spojrzeć na otaczającą rzeczywistość z innej – czyjejś – perspektywy. I chociaż nie jestem już dzieckiem  to jednak bardzo wzruszyły mnie słowa autorki zawarte w posłowiu: „No i oczywiście pamiętamy te jesienne spacery, podczas których słuchaliśmy o Powstaniu Warszawskim. Takie spacery były ważnym zwyczajem wielu warszawskich rodzin w czasach, kiedy nie wolno było w Polsce świętować rocznicy powstania, wywieszać tym dniu narodowych flag ani składać wieńców. To dzięki nim dzieci dowiadywały się od rodziców o historii swojego miasta”. To właściwie podsumowanie tej niezwykłej książeczki, relacjonuje ona bowiem jeden z takich spacerów, kiedy prof. Papuzińska, jako mała dziewczynka, razem z bratem i swoim ojcem szła jego dawnymi powstańczymi śladami. Ojciec opowiadał im wówczas swoje wojenne dzieje. Papuzińska opisuje je językiem dziecka (co widać szczególnie w charakterystycznej, nie zawsze poprawnej składni typowej dla dzieci), ale bez uładzania i wymijania najboleśniejszych spraw. Przybliża czasy powstania – takie jakimi były naprawdę. Tę dostosowaną do percepcji dziecka PRAWDĘ podkreśla warstwa graficzna książki. W ilustracje wkomponowane są także fragmenty mapy Warszawy, z zaznaczonymi na niej miejscami, w których działy się opisywane wydarzenia. W posłowiu natomiast autorka opisuje i wyjaśnia np. czym były barykady, poczta polowa itd… (szczerze mówiąc sama dowiedziałam się kilku rzeczy, które nie były mi znane!). Jednym słowem to bardzo przemyślana, wartościowa propozycja dla małych dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz