niedziela, 3 listopada 2013

Eric-Emmanuel Schmitt "Kiedy byłem dziełem sztuki"

Uwielbiam fabuły dziwne, wydumane, wyrafinowane. Uwielbiam fabuły, których życie raczej by nie wymyśliło – choć niczego nie można być już przecież pewnym. Uwielbiam jednocześnie zanurzenie takich fabularnych dziwadeł w tradycji kulturowej i odczytywanie tych samych motywów i toposów wciąż na nowo. To wszystko znalazłam w książce Schmitta – ku mojemu zdziwieniu, bo jest to przecież autor tyleż ambitny, co JEDNAK nastawiony na masowe czytelnictwo a nie czytelniczą elitę.  Podczas lektury książki narastało więc moje i tak ogromne zdziwienie. „Kiedy byłem dziełem sztuki” to historia współczesnego Fausta. Uwielbiam ten motyw, ciągle aktualny i ciągle wypływający na powierzchnię literackich losów. Ale to nie koniec! Mary Shelley też puściłaby oczko współczesnemu Frankensteinowi, którym staje się bohater. Jednym słowem  znalazłam u Schmitta i mieszankę wybuchową – mix dwóch motywów-gigantów.

„Kiedy byłem dziełem sztuki” to – mówiąc w telegraficznym skrócie – historia niedoszłego samobójcy, który zgadza się oddać pod opiekę diabolicznemu artyście Zeusowi Peterowi Lamie. Ten tworzy z niego żywą rzeźbę, traktując jego ciało jako materiał rzeźbiarski. Ale to dopiero początek niezwykłej historii, która tak naprawdę jest odwiecznym – jak w przypadku motywów faustycznych – traktatem o próżności, ale też traktatem o sztuce – jej roli, wpływie na życie ludzkie itd., itd… I mimo że w momencie pojawienia się wyidealizowanej postaci Fiony fabuła staje się jeszcze bardziej wydumana i nierealna, naprawdę warto przeczytać tę niezwykłą historię.  Pikanterii dodaje fakt, że autor nie opisuje wcale, jak wyglądała żywa rzeźba, którą zachwycał się cały świat, a która stała się więzieniem dla lekkomyślnego młodzieńca. Kiedy natomiast zaczyna ona być sprzedawana i licytowana – czytelnik sam już nie wie, czy autor nie robi sobie – mówiąc bardzo kolokwialnie – jaj z czytelnika. Na pewno wystawia na próbę jego literacki gust i dystans do świata. Poddajcie się tej próbie!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz