sobota, 7 grudnia 2013

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały...

Tej książki szczególnie reklamować nie trzeba. Od lat jest obecna na rynku wydawniczym i wychodzi w tej samej szacie graficznej. Nie krzyczy rzucającą się w oczy okładką, nie nęci kolorem. Jest. Proponuje. Nie obiecuje, że po jej przeczytaniu nie będzie już żadnych problemów, nie obiecuje Bóg wie czego – jak inne podobne propozycje (choć trzeba przyznać, że nawet te, które obiecują i napisane są w konwencji: przeczytaj mnie a odmienię twoje życie, bywają czasami w finale wartościowymi i godnymi polecenia pozycjami). Wręcz przeciwnie, ostrzega, że to nie lektura jest najtrudniejsza, a późniejsza praktyka. Jest tu jednak skarbiec wskazówek, które mogą faktycznie usprawnić komunikację z małymi ludźmi (myślę, że także z większymi) i podnieść poziom szacunku do nich. Pozycję przystępnie napisały dwie kompetentne osoby; dużo tu wartościowej wiedzy z zakresu psychologii dziecka. I co najważniejsze; wiele kwestii zostało tu pokazanych za pomocą… rysunków. Bardzo dobry pomysł! Najprostsze zilustrowanie zagadnienia bardzo pomaga w utrwaleniu. Nie jest to bowiem książka, którą po przeczytaniu odkłada się na półkę. Trzeba do niej wracać, kartkować, czytać sobie od czasu do czasu te „komiksy” i... próbować. Życzę Wam i sobie – powodzenia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz