niedziela, 26 stycznia 2014

Jacek Kolbuszewski "Cmentarze"


Trudno tę pozycję zrecenzować, jeszcze trudniej beztrosko polecić. Sięgnie po nią ten, kto jest zainteresowany tematyką. I nikt poza tym, choć prawdę mówiąc, opracowanie Kolbuszewskiego cenne jest i dla kulturoznawców, i dla historyków, i dla literaturoznawców, i dla wielu innych „speców”. Monografia ta pokazuje bowiem wiele interesujących, „interdyscyplinarnych” zjawisk istniejących od wieków w temacie ostatecznym. Historie cmentarzy zaś opowiada na bardzo szerokim tle historycznym i kulturowym. Wiele tu mało znanych faktów, wiele ciekawych informacji. To nie tylko historia cmentarzy i ich losów, ale, może przede wszystkim, historia ludzkiego zmagania się ze śmiercią i próbą jej „ogarnięcia”. Ale nie o tym chciałam napisać przede wszystkim. Mimo specyficznego tematu i bez wątpienia popularnonaukowego charakteru książki, zachwycił mnie jej język: bardzo wyszlifowany, bardzo literacki. Widać to szczególnie w bogatych komentarzach do równie bogatego materiału ilustracyjnego (jak wiadomo, seria „A to Polska właśnie” tak ma – wyróżnia się przede wszystkim bogactwem szaty graficznej). Komentarzach i opisach po prostu wspaniałych, poetyckich, budzących podziw, zadumę, czasami zadziwienie. Mało kiedy monografie pisane są tak pięknym literacko językiem, przemyślanym w doborze leksyki, gdzieniegdzie bardzo metaforycznym. Myślę, że lektura tej książki także i dlatego zapadnie mi w pamięć. Osoby zainteresowane tematyką nekropolii powinny przeczytać ją koniecznie. Opatrzona została przyzwoitą bibliografią. Szkoda tylko, że autor nie lokalizuje miejsc wykonania wszystkich fotografii.
Generalnie nie przepadam na tą starą, popularną przed laty serią. Sięgam po nią tylko wtedy, gdy szukam materiału ilustracyjnego na dany temat. Nie lubię czytać tych książek, bo rozpraszają mnie właśnie te „metateksty” i komentarze na szerokich marginesach właściwego tekstu oraz sposób rozmieszczenia fotografii. W przypadku tego tytułu, to właśnie w komentarzach ukryły się najpiękniejsze fragmenty tej książki…

środa, 15 stycznia 2014

Renata Piątkowska "Wszystkie moje mamy"

Kolejna wspaniała propozycja Wydawnictwa Literatura dla małych czytelników z cyklu „wojennego”.  Z boku okładki, wzdłuż brzegu, widnieje zresztą napis: „wojny dorosłych – historie dzieci”. Wyszło już kilka książek z tej serii: traktują one i o zwykłych ludziach, i o ludziach-legendach. Łączy je jedno: choć są skierowane do dzieci, choć „upraszczają” wojnę i dostosowują historię do percepcji dzieci, choć pokazują te okrutne czasy z perspektywy dziecka, są niezwykle wzruszające także dla dorosłych.
Propozycja Renaty Piątkowskiej traktuje o Irenie Sendlerowej. Historię swojego dzieciństwa opowiada narratorowi poznany w parku pan Szymon. Wspomina wybuch wojny, przeniesienie do getta i wyratowanie go z wojennego piekła przez Sendlerową. Opowiada o tym właśnie z perspektywy małego chłopca, który nie rozumiał mechanizmów wojny, ale wiedział, że uratowała go „siostra Jolanta”, jego i inne dzieci, których losy są wspomniane w tej historii. Sama sylwetka Sendlerowej opisana jest niezwykle prosto i wzruszająco. Na końcu książki znajdują się jej dwie fotografie i obszerny biogram.
Wspaniały pomysł z tą serią… Nie tylko udowadnia, że udaje się zaadaptować do dziecięcego odbioru nawet tematy najtrudniejsze i ostateczne, ale też daje rodzicom szanse na zapoznanie dzieci z ważnymi postaciami, wydarzeniami i na wyjaśnienie wojennych traum.

Nie muszę pisać, że dodatkowym walorem książki i całej serii (nieformalnej, zdaje się nie ma ona tytułu) jest warstwa graficzna. Choć osobiście nie przepadam za ilustracjami Macieja Szymanowicza (zraziłam się trochę jego Pchłą Szachrajką), tutaj ta jego specyficzna maniera sprawdziła się znakomicie. Książki z tej serii warto nie tylko czytać, ale i mieć na półce w swojej biblioteczce.

środa, 8 stycznia 2014

Andrzej Maleszka "Gra"

Po lekturze kolejnych książek Maleszki z cyklu „Magiczne drzewo” w zasadzie zawsze piszę to samo, więc i tym razem nie będzie inaczej. Kiedy czytam Maleszkę – nie istnieję dla świata. Tylko czytam i czytam… i nie mogę się oderwać. Tym razem było tak samo, wiedziałam zresztą, że tak będzie i po to zresztą wypożyczyłam książkę z biblioteki – dla dzikiej rozkoszy czytania. Pochlania mnie ten świat od pierwszej strony. Choć nie jestem już dawno nastolatką, choć fabuła tego fantastycznego cyklu nawet w warstwie realistycznej mocno odbiega od jakiegokolwiek prawdopodobieństwa – rzucam się w ten świat, naiwnie wierzę w niego i czytam do upadłego, żeby potem czekać na kolejną część…
No i znowu się powtórzę: fascynuje mnie w tym cyklu to, że liczne i nagłe zwroty akcji powadzone są tak, jakby były sytuacjami bez wyjścia. Autor wykazuje się nieprawdopodobną wyobraźnią, nie ma w tym świecie pęknięć, nie ma niekonsekwencji. Są za to bardzo współczesne realia – co dla młodego czytelnika jest niezmiernie ważne. Gdybym pracowała w dziale dziecięcym, chyba każdemu polecałabym ten cykl. Zwłaszcza, że nie brakuje tu – oprócz brawurowej akcji i subtelnego humoru w dialogach, także uporządkowanego systemu wartości – walki o przyjaźń i wierność. Po prostu znakomita seria. Ot co.

Z książki na książkę autor proponuje kolejne, coraz ciekawsze rozwiązania i „czarodziejskie przedmioty”. Z tak wyświechtanego  już w literaturze motywu zaczarowanego przedmiotu tworzy zupełnie nową jakość. Tym razem jest to kostka do gry, która posiada tylko dwie możliwości: wyrzucenia szóstki albo jedynki. Przeczytajcie…

czwartek, 2 stycznia 2014

podsumowań czas

W 2013 roku przeczytałam 46 książek - i jestem z siebie dumna, bo czytanie z dwulatkiem w domu to przedsięwzięcie heroiczne i wymagające wielu "forteli". Wybawieniem jest tu komunikacja miejska, nie pogardzałm też kolejkami wszelkiej maści.  Czytelnictwo zaś moje nie tylko nie umarło śmiercią naturalną, ale i podwyższyło statysyki o całe 8 pozycji w stosunku do roku poprzedniego. 
Trudno zrobić jednak z tej liczby jakiś uczciwy TOP 5. Ale spróbuję:

TOP 5 Księgogrodu za rok 2013

1. Kundera: "Żart"
2. Jacek Dehnel: "Młodszy księgowy"
3. Grzegorz Bartos: "Opowieść o dwóch mieczach i morderstwie"
4. Zbigniew Harasym: "Stare fotografie. Poradnik kolekcjonera"
5. Antoni Libera: "Godot i jego cień"
O i już...
A czy chcielibyście wiedzieć, co znajduje się w tym tajemniczym serduczku? Już otwieram:

Takiej biblioteczki życzę Wam wzystkim na Nowy Rok :-)