środa, 15 stycznia 2014

Renata Piątkowska "Wszystkie moje mamy"

Kolejna wspaniała propozycja Wydawnictwa Literatura dla małych czytelników z cyklu „wojennego”.  Z boku okładki, wzdłuż brzegu, widnieje zresztą napis: „wojny dorosłych – historie dzieci”. Wyszło już kilka książek z tej serii: traktują one i o zwykłych ludziach, i o ludziach-legendach. Łączy je jedno: choć są skierowane do dzieci, choć „upraszczają” wojnę i dostosowują historię do percepcji dzieci, choć pokazują te okrutne czasy z perspektywy dziecka, są niezwykle wzruszające także dla dorosłych.
Propozycja Renaty Piątkowskiej traktuje o Irenie Sendlerowej. Historię swojego dzieciństwa opowiada narratorowi poznany w parku pan Szymon. Wspomina wybuch wojny, przeniesienie do getta i wyratowanie go z wojennego piekła przez Sendlerową. Opowiada o tym właśnie z perspektywy małego chłopca, który nie rozumiał mechanizmów wojny, ale wiedział, że uratowała go „siostra Jolanta”, jego i inne dzieci, których losy są wspomniane w tej historii. Sama sylwetka Sendlerowej opisana jest niezwykle prosto i wzruszająco. Na końcu książki znajdują się jej dwie fotografie i obszerny biogram.
Wspaniały pomysł z tą serią… Nie tylko udowadnia, że udaje się zaadaptować do dziecięcego odbioru nawet tematy najtrudniejsze i ostateczne, ale też daje rodzicom szanse na zapoznanie dzieci z ważnymi postaciami, wydarzeniami i na wyjaśnienie wojennych traum.

Nie muszę pisać, że dodatkowym walorem książki i całej serii (nieformalnej, zdaje się nie ma ona tytułu) jest warstwa graficzna. Choć osobiście nie przepadam za ilustracjami Macieja Szymanowicza (zraziłam się trochę jego Pchłą Szachrajką), tutaj ta jego specyficzna maniera sprawdziła się znakomicie. Książki z tej serii warto nie tylko czytać, ale i mieć na półce w swojej biblioteczce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz