poniedziałek, 24 lutego 2014

"Całuski na dobranoc"


Jeśli szukacie odpowiedniej książki, aby zacząć wieczorne czytania z maluchem, to „Całuski na dobranoc” są strzałem w dziesiątkę (obok kultowej „Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham”). U mnie start był bardzo udany, po dwóch „czytaniach” Ola upomniała się sama i wreszcie usłyszałam te przepiękne słowa wypowiedziane tonem rozkazu: „bajka na dobranoc!!!”.
Książeczka nie jest obszerna i nie zawiera wiele tekstu. Treść też nie jest szczególnie skomplikowana:  duży miś mówi małemu misiowi, że zasypianie jest łatwiejsze, niż mu się wydaje, po czym na każdej stronie mówi dobranoc i rozdaje całuski innemu zwierzątku, np. całuski na dobranoc dla małego jelonka, do mamy mocno przytulonego, czy całuski na dobranoc dla malej myszki, która lubi jedzonko chrupiące. Wszystkim tym wersom towarzyszy taka właśnie specyficzna składnia (nie wiem czym podyktowana, ale podoba mi się!) i spokojne, „milutkie” rysunki wymienianych zwierzątek: mam i ich dzieci. Spokojne, bez przeładowania szczegółem, ale jednocześnie pobudzające wyobraźnię. Uspokajająca, wyciszająca, ujmująca książka do wspólnego czytania i przytulania się w trakcie lektury. Tekst zaś na tyle elastyczny, że gotowy do wszelkich innowacji i radosnego wspólnego wymyślania i tworzenia. Polecam ją z całego serca! U nas stała się wieczornym rytuałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz