niedziela, 11 maja 2014

Anna Szczęsna "Smutek Gabi"

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to lekka i przyjemna obyczajówka  ku pokrzepieniu rozmarzonych damskich serc… Dodatkowo osadzona we współczesnych realiach społecznych, więc damskie serca mogą z łatwością utożsamić się z główną bohaterką. A trzeba dodać – osadzona tak dobrze, że nie odczuwa się tu żadnej fałszywej nuty, przyjmuje się świat Gabi bez mrugnięcia okiem i bez częstego podczas lektury innych obyczajówek wrażenia, że „coś tu nie gra”.
Gabi kupiła właśnie swoje pierwsze samodzielne mieszkanie – tak maleńkie, że sama ledwo się w nim mieści. Pracuje w hurtowni chińskiego badziewia, ma trochę zwariowaną przyjaciółkę Bognę i najlepszego kumpla Maćka. Boryka się ze starymi rodzinnymi zranieniami i zapiera, że założenie rodziny to nie dla niej… Nie wie jednego – że Maciej to nie tylko najlepszy kumpel…  A Maciej ma problem… kocha Gabi. Ale sytuacja ulega zmianie: Gabi w sposób nagły i niespodziewany trafia do świata luksusu. Podejmuje pracę w domu swojego szefa od „chińszczyzny”, gdzie jej zadaniem jest uporządkowanie biblioteki ojca szefa (wielki ukłon w stronę autorki za rozbudowany motyw domowej biblioteki). Luksusowy dom, „Kraina Czarów” – jak określa go sama Gabi – a po drugiej stronie starzy znajomi i dawne wartości. I tu zaczyna się zabawa… Okazuje się, że fabuła odbija nieco od romansowego schematu. Wzdychające do Maćka czytelniczki kibicują do końca właśnie jemu (dlaczego kibicują i dlaczego ta postać TAK ujmuje – nie powiem, żeby nie odbierać innym radości z obcowania z tą postacią), ale to nie dla niego historia kończy się dobrze… 
I właśnie to mi się podobało w tej powieści najbardziej – bo pokazuje, że życie niesie niespodzianki, o jakich się nie śniło i wcale ni trzeba, a może nie można popadać w schematy…  Także w literaturze obyczajowej i romansowej. Książka zachwyca taką bardzo odczuwalną… prawdziwością. Samo życie, w które łatwo tu uwierzyć, bo w przeciwieństwie do innych romansowych fabuł, nie niesie wcale najprostszych i najszczęśliwszych dla wszystkich rozwiązań, niesie za to prawdę o nieprzewidywalności losu… A dodatkowo główni bohaterowie potrafią ocalić te swoje, archaiczne dla współczesnego świata – wydawać by się mogło – wartości. Potrafią pozostać sobą… Czego chcieć więcej…

Zachwyca także język powieści: błyskotliwe sformułowania, pełne literackiego polotu, talentu wręcz… No i ten opis Macieja… Niezwykła postać: pokazana ze specyficznym  językowym wyolbrzymieniem, trochę przez to mityczna, pozostająca jednocześnie „kumplem z sąsiedztwa” – przyznacie - ciekawa mieszanka. Kapitalne są też nieco groteskowe opisy maleńkiego mieszkanka Gabi. Z jednej strony puszcza ona nimi oko do czytelnika, z drugiej zaś, pokazuje jak bardzo panuje nad swoim warsztatem. Dodatkowo serwuje nam kilka zupełnie znośnych "ogólnożyciowych" refleksji. Jednym słowem, wspaniała książka do poczytania i do westchnięcia: ot, życie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz