sobota, 21 czerwca 2014

Lewis Carroll "Wyprawa na żmirłacza"

Przeto szli go ubić, z naparstkiem i z troską,
Z widełkami szli za straszydłem,
Szli trop w trop, przy nadziei, zbrojni w akcje kolei,
Czarowali uśmiechem i mydłem.
Ten wers kilka razy otwiera kolejne konwulsje/rozdziały genialnego tekstu autora „Alicji w Krainie Czarów”. Absurdalne, co? Ale to tylko próbka natężenia absurdu. Wyprawa Brząkacza, Bobra, Bułkarza, Bydłobójcy i innych dziwnych istot, mająca na celu schwytanie żmirłacza, to chyba najbardziej absurdalna wyprawa w literaturze światowej. Natężenie absurdu jest tu tak wysokie, że to może się już tylko podobać i sprawiać dziką satysfakcję czytelniczą – innej opcji, obawiam się, nie ma. Ja przynajmniej uśmiałam się do łez i zachwyciłam powtórnie językiem Carrolla. „Alicja w Krainie Czarów”  to tylko taka skromna próbka w stosunku do Żmirłacza. Nawet nie próbowałam doszukiwać się jakichś głębszych sensów w tej historii, nie miałam ani takich ambicji, ani potrzeby, po prostu dałam się zaprosić do przebycia tej absurdalnej podróży.
Bardzo bym chciała przeczytać tekst w innych tłumaczeniach, niestety nie ma ich tyle co Alicji. Ten, który czytałam, był autorstwa Stillera. Wydanie z 1982 zaproponowane przez Wydawnictwo Morskie jest interesujące graficznie pod wieloma względami. Samo to, że jest dwukolorowe: biało-niebieskie, z niebieską czcionką. 

Wiem, że niedawno wyszło ekskluzywne wydanie tej książki w przekładzie Grzegorza Wasowskiego. Jej tytuł brzmi: „Obławantura przez Wążarłacza i łowy bryki wokół Żreka”. Czuję nosem, że Carroll byłby zadowolony z takiego tłumaczenia. Muszę mieć ten tytuł :-)


I tylko pytanie: czy to tekst dla dzieci? Nie wiem, ale przekonam się. Jestem tak bardzo ciekawa, jak dziecko zareaguje na ten Carrollowski absurd, że chyba zaproszę Oleńkę w tę szaloną podróż. 

1 komentarz:

  1. Kocham wprost, mój Tata i dzieciństwo, tłumacz geniusz, zapomniałam nazwisko, ale dzieło wiekopomne, szkoda, że tak mało znane :)

    OdpowiedzUsuń