czwartek, 12 czerwca 2014

Olesiejukowa "Alicja w Krainie Czarów"

Olesiejukowa „Alicja w krainie czarów” daje po oczach przede wszystkim formatem. Bibliotekarze zadowoleni nie będą – książka na pewno nie zmieści się na półkach, za to mali czytelnicy mogą być zachwyceni. Właśnie tą „wielkością”. Druga rzecz to monumentalne ilustracje – nietypowe, inne od dotychczasowych interpretacji plastycznych świata Alicji,  niesztampowe, nieprzeładowane szczegółami – jak to najczęściej w Krainie Czarów bywa, wręcz przeciwnie: proste, ale dynamiczne.  Bazujące na kształtach, kolorach, „fakturze”. I jeszcze coś. Czy to przypadek, że Alicja (szczególnie uczesaniem) przypomina prawdziwą Alicję Liddell? Na pewno nie jest to przypadek i tym bardziej fakt ten cieszy…
Tekst w książce to oczywiście skrócona wersja powieści Carrolla. Choć szczerze mówiąc,  przy TAK monumentalnych ilustracjach mogłoby go wcale nie być nawet, a wydanie niewiele by straciło, paradoksalnie oczywiście. Tekst jest dodatkowo starannie złożony, grafik pokusił się nawet o kontynuację „wiersza ogonowego” i fragment o morzu łez złożył w wielką łzę, zaś fragment dotyczący Pana Gąsienicy – w kształt gąsienicy. Świetny pomysł, szkoda, że sam oryginalny mysi ogon został odjęty z tekstu.

Rynek książki oferuje tak straszliwie kiczowate ilustracje w wydaniach „Alicji w Krainie Czarów”, tak beznadziejne interpretacje tekstu, że propozycja Olesiejuka jest tu ewidentnie perłą, za co odważnemu wydawnictwu Bóg zapłać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz