czwartek, 5 czerwca 2014

Sylwia Chutnik "W krainie czarów"

Do tej pory nie czytałam niczego tej autorki, w ogóle mam zaległości we współczesnej prozie polskiej. Zainteresował mnie jednak tytuł i zaintrygowała bardzo „alicjowa” okładka. I jest to, faktycznie, kraina czarów, tylko cholernie a rebus. Cholernie… Ale po odłożeniu tej książki – a połknęłam ją – miałam poczucie, że przeczytałam naprawdę dobry i wyjątkowo mocny kawałek prozy. Do tego odważny do bólu. Momentami krzywiłam się z niesmakiem, momentami zachwycałam nowomową i nietypową odważną składnią – w każdym razie byłam pod coraz większym wrażeniem tej prozy ze strony na stronę. Trzeba mieć dar, by móc opisać tak drobne okruchy rzeczywistości, trzeba mieć odwagę, żeby je TAK zdiagnozować. Bo bohaterami opowiadań Sylwii Chutnik są zwykli ludzie, zranieni, niejednoznaczni… Ale zwykli do bólu. Te opowiadania są dodatkowo świetnie stylizowane językowo – każdy mówi swoim językiem, i znakomicie zbudowane. To misterna praca, misterne dłubanie w słowie. Nie ma tu słów niepotrzebnych, wszystko, każdy przecinek jest na swoim miejscu. Wielki szacunek dla autorki!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz