poniedziałek, 16 czerwca 2014

Wiesław Myśliwski "Ostatnie rozdanie"

Bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że Wiesław Myśliwski wydał nową książkę. Nie są to bowiem w przypadku tego pisarza wiadomości częste, ostatnia powieść wyszła, gdy byłam jeszcze na polonistyce i nawet pozwolono nam ją „podmienić” na liście lektur, na której obowiązkowy był „Widnokrąg”. Ucieszyłam się, nastawiłam na wielką czytelniczą ucztę i… utknęłam.  Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się TAK utknąć na lekturze. Czytałam „Ostatnie rozdanie”… kilka miesięcy!, przerywając innymi lekturami, wracając na chwilę i odchodząc znowu do innych lektur. W międzyczasie Autor zdążył mi nawet podpisać mój egzemplarz na Targach Książki, a czytałam go także w drodze do i z targów. No więc utknęłam, choć nie umiałam znaleźć konkretnej przyczyny takiego stanu rzeczy. Gdy jednak potem przyspieszyłam i zaparłam się w sobie, aby skończyć książkę szybciej, doszłam do wniosku, że to mozolne, kilkumiesięczne czytanie było może bardziej produktywne, bardziej wartościowe. Powoli, od monologu do monologu. Gdy przyspieszyłam, czułam, jakby coś mi przelatywało przez palce. Może więc tak powinno się czytać prozę Myśliwskiego, może tak…
Czytałam  kilka recenzji, jedną z nich była recenzja Gazety Wyborczej: http://wyborcza.pl/1,75475,14575452,Nowa_powiesc_Mysliwskiego__Czy_znow_arcydzielo___RECENZJA_.html

Ciekawa, i trudno do końca nie zgodzić się z wieloma zarzutami. Ja jednak zawsze czytam Myśliwskiego z poczuciem, że dotykam wielkiej, monumentalnej prozy. Lubię to przepływanie tematów, ten strumień świadomości, powodowany  nie logiką, nie od do, ale konstrukcją ludzkiego myślenia. Lubię natykać się w tych monologach na zdania perły. Jego proza, co by nie powiedzieć, to także dla czytelnika Wielkie Czytanie. Podobał mi się ten motyw listów bez odpowiedzi, trochę nawet bezwiednie skojarzył mi się z książką „Lektor” – jednostronna korespondencja, będąca tak naprawdę pisaniem do samego siebie.  Choć jednocześnie, gdy spojrzę wstecz, mam wrażenie, że wszystkie powieści Myśliwskiego zlewają mi się w jedną masę, w jeden ogromny monolog. To chyba jeszcze jedna właściwość tej prozy. Najważniejsze, że czytelnik może odbijać się w niej jak w lustrze. Monologi głównych bohaterów są w jakimś stopniu jego monologami… Dlatego pisarstwo Myśliwskiego zawsze będzie ponad, nawet jeśli ludzie wyliczają drzemki podczas lektury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz