sobota, 12 lipca 2014

Milan Kundera "Śmieszne miłości"

Pisałam to już kilkakrotnie na blogu przy okazji książek Kundery, napiszę więc po raz kolejny; po książki czeskiego pisarza sięgam, gdy potrzebuję złapać dystans. Dziwne, co? Nikt jednak lepiej i dosadniej nie jest mi w stanie zilustrować absurdów naszej rzeczywistości i międzyludzkich relacji.
„Śmieszne miłości” to zbiór siedmiu opowiadań. O czym? Ano o tym, co u Kundery jest zawsze, na co się czeka i o czym chce się czytać – przy odrobinie odwagi oczywiście: o naszym uzależnieniu od zwierciadeł, którymi są inni ludzie. Nikt nie pisze o tym lepiej i bardziej boleśnie. Nikt tak jak Kundera nie wygarnia tej prawdy tak konsekwentnie prosto w oczy.

Dla tych, którzy znają jego twórczość, opowiadania w zbiorze stanowią także zbiór zaczątków i motywów rozwijanych w późniejszych/wcześniejszych – chronologia nie ma tu większego znaczenia – powieściach.  Ale i tak coś mnie w nich, choć się z pisarstwem Kundery obyć zdążyłam, zszokowało. Coś, czego nie było w takim natężeniu w żadnej powieści, którą już przeczytałam – IRONIA. Zamiast lekkości bytu – ironia. Wszechobecna. W tytułach, konstrukcjach postaci, dialogach, sytuacjach. Wszechobecna, koląca w oczy. Już momentami nie wiadomo, co tu jest na serio, a co okrutnym dowcipem, który kroi życie… 

3 komentarze:

  1. Obok takiej zachęty nie mogę przejść obojętnie - o Kunderze myślałam już dawno. A jakie jest Twoje ulubione opowiadanie czy powieść tego pisarza?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto zacząć od "Nieznośnej lekkości bytu", choć na mnie największe wrażenie zrobił "Żart". Pozdrawiam i życzę ciekawych wrażeń czytelniczych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za polecenie, przeczytam na pewno i podzielę się wrażeniami.

      Usuń