wtorek, 19 sierpnia 2014

Jerzy Pilch "Spis cudzołożnic"

Aż wstyd, okropny wstyd się przyznać, ale Pilcha czytałam do tej pory jedynie „Narty Ojca Świętego”, choć utwór ten trudno uznać za reprezentacyjny dla twórczości pisarza. Nie wiem, jak to się stało, ale zawsze jakoś tę twórczość omijałam, nawet na polonistyce, choć nie było go jeszcze na liście lektur (teraz pewnie jest). Ale braki lekturowe (ten kąsał moje czytelnicze sumienie długo i boleśnie) są po to, by z nimi walczyć, i oto próbowałam zawalczyć, na pierwszy ogień biorąc „Spis cudzołożnic”. No i podobało mi się! Nie miałam do tej pory żadnego wyobrażenia o twórczości Pilcha, wiedziałam, że ta książka poważnie rozlicza polską rzeczywistość, ale nawet nie liczyłam na spotkanie z tak wyrafinowanym poczuciem humoru i z tak arcyinteligentną ironią. Że powieść rozliczeniowa jest, każdy widzi, ale najbardziej powalił mnie na kolana ten ironiczny dialog z romantycznymi wartościami i świętościami (od imienia głównego bohatera – Gustaw,  do inteligentne wplecionych do narracji cytatów z naszych wieszczów). Podobało mi się to mówienie językiem tradycji, żonglowanie nim, uczynienie z niego narzędzia do rozrachunku. Podobała mi się także ta nieco chaotyczna i poszarpana narracja i gawędziarski ton głównego bohatera (gdzieniegdzie miałam skojarzenia w Myśliwskim, u niego także narrator od jednej myśli wychodzi, a na zupełnie innej kończy, choć nie jestem przekonana, czy zestawienie tych dwóch nazwisk: Myśliwski – Pilch ucieszyłoby szczególnie pierwszego pana. Pojawił się tu nawet motyw notesu, jak w „Ostatnim rozdaniu”.

Jednym słowem takie pisanie mi odpowiada i jeśli inne książki Pilcha pisane są choć trochę w podobny sposób, będę braki nadrabiać dalej z wielką czytelniczą chrapką. 

2 komentarze:

  1. Czytałam kilka książek Pilcha i jakoś nie mogę się przekonać do tego autora. No nie zachwyca i już;) Ale "Spisu cudzołożnic" nie znam, może warto jeszcze raz spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to czasem bywa, że nie zachwyca, właśnie to jest wspaniałe w gustach czytelników, że są tak różne!!! Pozdrawiam książkowo:-)

    OdpowiedzUsuń