sobota, 2 sierpnia 2014

kilka słów o wyborze bajek i baśni dla najmłodszych

W jednym z popularnych dyskontów trafiłam dziś na DUŻĄ przecenę książeczek dla dzieci, w tym serię Olesiejuka "Moje pierwsze baśnie" - broszurowych, kilkunastostronicowych książeczek z zaokrąglonymi rogami:
Co mi się w nich tak bardzo spodobało? Ano to, że można kupić dziecku taką wersję "Królewny Śnieżki", z brzydkimi, wypaczonymi, kiczowatymi ilustracjami:
A można i taką, za taką samą cenę:
Z nietypową, niesztampową warstwą ilustracyjną (nie rodzimą tym razem: import francuski, co widać na pierwszy rzut oka):
Można kupić takiego "Kota w butach" (nie umniejszając wartości edukacyjnej serii po lewej, idzie tu o szatę graficzną):
Ale można i takiego, z estetycznymi, ciekawymi, niekrzykliwymi ilustracjami:
Skoro obie "wersje" są tak samo dostępne: kioskowo-dyskontowe, może warto czasem przemyśleć, co naprawdę kupić małemu dziecku, które na ilustracjach z dzieciństwa kształtuje przyszły zmysł estetyczny.

Aha, i jeszcze coś, dawno temu obie baśnie wydane zostały w oprawie graficznej Jana Marcina Szancera:
Obie znalazłam na półce z bibliotecznymi "odrzutami". "Kot w butach" nie powala, ale gdyby "Królewna Śnieżka" Szancera (de facto w pięknej polskiej adaptacji Marii Kruger)  została wydana dzisiaj, zgodnie z poziomem współczesnego drukarstwa, biłaby ma głowę wszystkie dyskontowe  Śnieżki i Złe Macochy:
Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz