niedziela, 3 sierpnia 2014

Lewis Carroll "Obławantura przez Wążarłacza" i "Łowybryki wokół Żreka"

Mam! Mam! Kupiłam w księgarni internetowej! Dla wielbicieli twórczości Carrolla to wydawnictwo jest nie lada gratką! Dlaczego? Zawiera nie tylko dwie wersje przekładu „Wyprawy na Żmirłacza”, poczynione przez Grzegorza Wasowskiego i Wojciecha Manna (tak, tego Manna i tak, tego Wasowskiego) ale także utrzymany w nader humorystycznej konwencji, co nie zmienia faktu, że przeciekawy zapis pracy nad tłumaczeniem i dziejów wydawniczych tekstu. Ponadto jeden z przekładów został zilustrowany krzykliwymi, absurdalnymi i innymi niż wszystko co było do tej pory w kwestii Carrolla ilustracjami, drugi zaś klasycznymi ilustracjami, które stworzył Henry Holiday – i zapewne są to pierwsze ilustracje do tego poematu. Kontrast tych ilustracji zadziwia i bawi. W książce znalazły się także opatrzone komentarzem dwie fotografie autorstwa Carrolla, przedstawiające dziewczynkę, która podobnie jak Alicja Liddell dla książkowej Alicji, była inspiracją do napisania szaleńczego poematu. Wszystko to czyni tę książkę szczególnie wartościową dla alicjanofilów. Ale jest jeszcze coś. Autor pisze we wstępie, że to właśnie dla tej książki zostało stworzone Wydawnictwo Wasowscy. Kiedy wyznaje, że bał się, że nikt się nie dowie o niszowej propozycji wydawnictwa, padły słowa:
Jak będą dobre, a będą, to wieść o tym z pewnością rozejdzie się i ci, na których naprawdę nam zależy, czyli książkofile, dowiedzą się niezawodnie.
 Poczułam się mile połechtana, mój egzemplarz trafił w ręce całkowicie zgodnie z intencją autorów.:-)
A co o samych przekładach? Nie umniejszając niczego pierwszemu polskiemu przekładowi autorstwa Roberta Stillera, są one po prostu… genialne!!!! Nie ukrywam, że przy lekturze porównywałam sobie te przekłady, zachwycona nie tylko geniuszem Carrolla, ale i możliwościami polskiego języka i wielką, niecodzienną wyobraźnią  tłumaczy. To są trzy w zasadzie zupełnie inne teksty, ale kto czytał  „Alicję w krainie czarów” porównując przekłady (polecam!!!!), tego to wcale nie zdziwi. To jest poemat stworzony przez geniusza, najwspanialszy przykład literatury absurdu, spotęgowanego jeszcze polskimi tłumaczeniami. Ubawiłam się, uśmiałam, miałam wielką, wytrawną czytelniczą ucztę. Te przekłady są takie, że sam Carroll po prostu byłby z nich dumny!!!!!!!

Ale to nie koniec niespodzianek. W księgarni internetowej, w której nabyłam egzemplarz, można było wybrać opcję: z autografem Grzegorza Wasowskiego. Nie wiem, czego się spodziewałam, chyba nie miałam wyobrażenia, jak będzie ten autograf wyglądać, ale to co przeczytałam, było najlepszym streszczeniem i najlepszą zapowiedzią tego, co czekało mnie podczas lektury poematu Carrolla . Kapitalny wpis:
Było szalone!!!!!!!!!!!! Dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz