niedziela, 31 sierpnia 2014

Liliana Bardijewska "Dom ośmiu tajemnic"

Słyszałam o tej książce dużo dobrego, a nazwisko autorki jest najlepszą rekomendacją, choć trzeba polubić jej specyficzne podejście do rzeczywistości. A jednak sam tytuł książki, okładka, a nawet tekst okładkowy, który akcentuje element przygodowy w powieści, trochę wprowadziły mnie w błąd, spodziewałam się bowiem głównie przygodówki właśnie. I przygody były, ale i nie one tu na pewno były najważniejsze. I absolutnie nie jest to przygodówka, którą czytać należy dla rozrywki, to książka niezwykle mądra, magiczna wręcz, do której warto wielokrotnie wracać.
Zachwyca przede wszystkim pojmowanie rzeczywistości: Ulica, Dom – to bohaterowie książki, którzy żyją i postrzegają, czują, współuczestniczą w życiu mieszkańców, a nawet wpływają na ich losy. Motyw ożywionego domu w literaturze dla dzieci nowością nie jest, ale tu rozwinięty został w mistrzowski sposób. Kiedy główny bohater Marcin wprowadza się do Domu Numer 8, ten ujawnia przed nim swoje sekrety. Chłopiec ma okazję cofnąć się w czasie i zobaczyć, jak dom kiedyś wyglądał, spotyka się z duszkiem w podziemiach ulicy, ma swojego domowego, nieco mrukliwego skrzata Rumorka, dostaje się do obrazu wiszącego w pokoju młodszej siostrzyczki (genialnie poprowadzony motyw) i wreszcie zostaje wtajemniczony w największy sekret domu, którego nie będę zdradzać, ale jest wzruszający. Najważniejsze myśli Marcin zapisuje w swoim dzienniku, po każdym rozdziale zostaje przytoczony  urywek, dosłownie kilka zdań, ale niezwykle mądrych i dających temat do filozoficznej dyskusji z młodym czytelnikiem. Myślę, że książkę powinno się podsunąć czytelnikowi obytemu i przyzwyczajonemu już do pewnych konwencji literackich.
Powieść porusza arcyważny temat przywiązania do swojego miejsca zamieszkania. Wspaniale, mądrze i w magiczny sposób. Nie dziwię się, że została wyróżniona nagrodą IBBY. Zapada w pamięć, pozszerza horyzonty, zmusza do myślenia (jestem przekonana, że nie tylko małego czytelnika), a przede wszystkim uczy wrażliwości na rzeczywistość. Tę najbliższą. I podpowiada, jak ją trochę „umagicznić’…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz