piątek, 21 listopada 2014

Zbigniew Brzozowski "Kilka czarodziejskich historii"

Tym razem wyjątkowo zacznę od warstwy graficznej. Ilustracje do baśni Brzozowskiego wykonał znakomity Stasys Eidrigevicius, artysta, którego nie można nie znać i nie rozpoznawać. Kiedy czytałam te znakomite teksty, miałam wrażenie, że wręcz zostały napisane po to, aby to właśnie ON je zilustrował. Bo choć znajduje się tu właściwie tylko kilka całostronicowych ilustracji, kilka mniejszych i wyklejka, książka posiada dzięki temu niepowtarzalny klimat. NIEPOKOI – jak wszystkie zilustrowane przez niego pozycje.
A teraz o baśniach Brzozowskiego. A właściwie to o krótkich literackich majstersztykach, o prawdziwych na tym polu perełkach. Na zbiór składa się pięć tekstów, utkanych ze znanych motywów ludowych, w jednym przypadku autor podaje nawet źródło – lubelskiego Kolberga. Ich wielką wartością jest jednak przede wszystkim dokładna literacka obróbka. Wydaje się, że każde słowo, każde zdanie jest tu użyte dokładnie i rozmyślnie. Dodatkowo ramą tekstów jest swoisty autotematyzm, widoczna obecność wciąż komentującego narratora. Najlepiej rozwinięty jest ten autotematyzm w tekście „O złotym kubku, cudownym kogutku i babie”. Autor zaprasza na początku dziecięcego czytelnika do świata baśni, a potem okazuje się, że dziecięcy czytelnik faktycznie się z niej znalazł jako jeden z bohaterów. Dodatkowo historia nie niesie typowo baśniowego rozwiązania, dobro nie zostaje nagrodzone, zło nie zostaje zanegowane. Mało tego, przynosi trudną prawdę: co wart byłby dobry czyn, gdyby się wiedziało, że na pewno będzie nagrodzony, że na pewno opłaci się go zrobić.
Bardzo podobała mi się także wersja baśni „O królewnie ze szklanej góry”, w której ewidentnie zaakcentowany został wątek inicjacji i dojrzewania.

Jednym słowem wspaniałe baśnie, oryginalnie opracowane, z pomysłem i GŁĘBOKĄ wrażliwością. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz