piątek, 23 stycznia 2015

Jacek Dehnel "Matka Makryna"

Czekam zawsze na kolejne książki Jacka Dehnela z czytelniczą zachłannością, każda z nich jest bowiem dla mnie wielką czytelniczą przygodą, przedsięwzięciem czytelniczym wręcz. No i oczywiście wielką intelektualną ucztą.  Jakkolwiek  dziwnie to zabrzmi: Dehnela biorę w ciemno i czytaaaaaaaaaaaaam…
„Matka Makryna” (swoją drogą – pięknie brzmiący tytuł) była omawiana w mediach na tyle szeroko, że nie ma sensu rozwodzić się sztucznie i pseudonaukowo nad treścią i główną postacią. Dość, że Autor wyciągnął z głębin historii postać (uderzmy się w pierś) w zasadzie nieznaną szerszemu gronu, no może historykom tylko. Za co Jackowi Dehnelowi Bóg zapłać po raz pierwszy. Druga rzecz: Matkę Makrynę uczynił narratorką, pozwolił mówić jej na 400 stronicach książki – nie skazując tym samym na własną, autorką ocenę, a jedynie osąd czytelnika. Za co Bóg zapłać po raz wtóry. A i dodać trzeba, że ciężko ocenić postać, której się najpierw… współczuje, bo gdy Matka Makryna opowiada swoje dwie alternatywne opowieści, jest tylko trybikiem w historii, którą dopiero my po latach widzimy w całości… czytelnicy…
Niektórzy zarzucają Dehnelowi, że powielił budowę „Saturna”.  Dla mnie kompozycja tego tekstu jest wspaniała, pięknie dopięta ostatnim rozdziałem. Czytelnicy przyzwyczajeni są przecież do podobnych dwugłosów, ba, wielogłosów w literaturze, tutaj jednak cały ambaras polega przecież na tym, że to dwugłos jednej osoby!!! To właśnie budowa książki podkreśla fenomen tej przedziwnej postaci i każe o niej myśleć jeszcze długo po zamknięciu książki…

Cała powieść to niezwykle misterna robota: wspaniała językowa stylizacja i specyficzny obraz świata bohaterki tą stylizacją podkreślony. Widać to żmudne dłubanie w słowie jak dłutem. Zachwycałam się całością, ale i zachwycałam poszczególnymi zdaniami, a nawet… interpunkcją, która była chyba w tej książce równie ważnym co słowo tworzywem…  Wspaniała, mrówcza praca. Jacek Dehnel dostał wielki dar. Że go mądrze pożytkuje, po raz trzeci Bóg zapłać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz