niedziela, 1 lutego 2015

Torben Kuhlmann "Niezwykłe przygody latającej myszy"

Wspaniałe, przemyślane w każdym detalu wydawnictwo. Historia myszy, która skonstruowała maszynę latającą i poleciała do Ameryki, aby tam odnaleźć swoją rodzinę. Tak naprawdę to historia o początkach lotnictwa, ale zawoalowana w pięknej baśniowej konwencji. A jeszcze bardziej – to po prostu piękna baśń o spełnianiu pragnień i marzeń mimo trudności. Dlatego ta piękna książka zainteresuje nie tylko chłopców zafascynowanych lotnictwem, ale powinna zafascynować wszystkich, którzy marzą… Ale zachwycona jestem nie tylko tekstem – krótkim, skromnym, bez udziwnień – lecz także warstwą graficzną, która zdecydowanie go dominuje. W książce zawarte są całostronicowe ilustracje, niektóre ciągną się przez dwie strony. To  właśnie te monumentalne ilustracje nadają klimat niezwykłej baśni. Podoba mi się w nich nie tylko stylizacja na lata trzydzieste – to zrozumiałe, ale przede wszystkim wspaniałe zmiany perspektywy, z jakiej czytelnik przygląda się tej historii. Albo są to szerokie „kadry” – a nasz mysi bohater staje się jedynie małą plamką, albo perspektywa jest żabia, a ilustracja skupiona na detalu. Sugestywne obrazy (m.in. sów), jednolita kolorystyka i tonacja – to wszystko powoduje, że książka na pewno zapisze się w pamięci i sercu czytelnika.  Podoba mi się także stylizacja okładki na wytarty, zniszczony zeszyt. Warto mieć ją na półce. Ola dostała ode mnie tę książkę na trzecie urodziny. Wierzcie mi, nie mogłam lepiej wybrać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz