niedziela, 10 maja 2015

Anna Janko "Maciupek i Maleńtas. Niezwykłe przygody w Brzuchu Mamy"

Gdybym mogła tę książkę określić jednym słowem, napisałabym: REWELACJA! Rewelacyjne jest w niej w zasadzie wszystko: pomysł, warstwa graficzna i realizacja literacka tematu. Wszystko!  Przede wszystkim sam temat wypełnia dotychczasową lukę w literaturze dla dzieci; nigdy wcześniej nie spotkałam się z książką, która w taki sposób próbowałaby zilustrować dzieciom życie w łonie matki. I chociaż na razie przeczytałam ją sama, wiem już, że bez żadnych zahamowań można pokusić się o jej lekturę ze sporo mniejszym dzieckiem (oczywiście z tym mniejszym we fragmentach, bo książka ma sporą objętość). Autorka wymyśliła wspaniały „patent” na realizację tego tematu. Bliźniacy – Maciupek i Maleńtas  mieszkają w brzuchu mamy, poznają powolutku swoje „mieszkanko”, w specyficzny, dziecięcy sposób interpretują świat dookoła oraz okruchy świata zewnętrznego, które do nich docierają. Są co prawda wyposażeni w coś, czego dziecko w życiu płodowym mieć oczywiście nie może – zdolność myślenia, analizowania, interpretowania rzeczywistości i oczywiście zdolność mowy, ale gdyby autorka nie obdarzyła ich tymi atrybutami, książka nie mogłaby być TAKA. Bliźniacy wiedzą zresztą o sobie tylko tyle, co sami byli w stanie wydedukować, często są to dość odległe od faktycznego stanu rzeczy myśli, ale w ogólnym rozrachunku mały czytelnik nie pozostaje z niewytłumaczonymi zjawiskami, a i w samym brzuchu wygrywa intuicja i natura.
Widać, że to książka bardzo przemyślana. Autorka z wielkim szacunkiem, z fascynacją wręcz tłumaczy ustami bliźniaków, po co są wody płodowe, pępowina, co dzieci mogą wyczyniać w brzuchu. Czyni to jednak w taki sposób, że rodzice nie muszą obawiać się niewygodnych pytań. Także sam poród – pokazany z perspektywy dzieci, opisany jest w sposób fascynujący, ale i zgodny z możliwościami percepcyjnymi małego czytelnika – nie ma tu treści, której by nie uniósł. Jest za to subtelny humor, wspaniałe opisy przygód maluchów, a wszystko to opisane z wielkim szacunkiem do niewidzialnego jeszcze życia.
Uśmiałam się przy lekturze tej książki, ale i wzruszyłam. No właśnie, jestem przekonana, że jej adresatami powinny być nie tylko dzieci, ale i na równi z nimi – rodzice. Wbrew pozorom ta książka wiele uświadamia. Budzi w dorosłych wiele pozytywnych refleksji. Jestem pewna, że jej lektura dla kobiety w ciąży byłaby wspaniałym przeżyciem. To wszystko jest przepełnione taką fascynacją tą tajemnicą, takim przekonaniem o cudowności tych wydarzeń...  A! I oczywiście tytuł ten może być świetną pomocą dla starszego rodzeństwa podobnych Maleńtasów i Maciupków.

Zdecydowanie jedna z ciekawszych i najbardziej ujmujących  książek dla dzieci, jaką ostatnio czytałam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz