środa, 20 maja 2015

seria "Olbrzymy i Krasnale"

Nie darzę ani sympatią, ani tym bardziej zaufaniem takich „kioskowych” wydawnictw (oczywiście z wyjątkiem serii D’Agnostini – których główną wadą jest… cena, nie zaś zawartość merytoryczna).  Więcej, staram się ich unikać i rozsądnie dobierać książki do biblioteczki Oli, by nie zalał ich kicz edytorski i wątpliwej jakości adaptacje tekstów kultury i inne dziwne twory wyobraźni. Kiedy jednak zobaczyłam tę cieniutką książeczkę (jedną z czterech wydanych w serii), coś mi podpowiedziało, że może być godna uwagi. I choć była zafoliowana, kupiłyśmy ją i okazało się, że czytelnicza intuicja mnie nie zawiodła. Seria ta nie jest może jakoś rewelacyjnie zilustrowana, ale na tle podobnych masowych produkcji nie jest z nią też tak bardzo źle – nie odrzuca przynajmniej jakimiś karykaturalnymi  zniekształceniami. Dodatkowo kartki stylizowane są na stary papier,  a  na pierwszej stronie widnieje (stylizowane graficznie również na stare) ogłoszenie: „Wszystkim, którzy przeczytają tę książkę od początku do samego końca, przyjmę w poczet miłośników Krasnali i Olbrzymów. Będą oni mogli snuć opowieści i wymyślać najdziwniejsze historie, jako rasowi przedstawiciele najpiękniejszego Świata Baśni”.  Sympatyczne, prawda?

Każda książeczka kryje w sobie trzy króciutkie historyjki, których akcja dzieje się w Krasnalowie właśnie. W pierwszej części do tej uroczej krainy przybywa olbrzym Ojejek, który zaprzyjaźnia się ze skrzatami. Zarówno przygody maleńkich mieszkańców krainy (jest i  myszka Ogonka, i żółw Skorupka – a więc nie tylko krasnale), jak i olbrzymów, urzekają prostotą, niewymyślnym humorem i w zasadzie tym wszystkim, co powinny zawierać książki dla najmłodszych: radością istnienia i optymizmem. Bohaterowie są zawsze skłonni do pomocy i dają się polubić. Nie ma tu żadnych wyszukanych elementów ani świata, ani fabuły – ale właśnie ta prostota sprawia, że książeczka może zainteresować najmłodszych. No, w każdym razie my Krasnalowo BARDZO polubiłyśmy i polujemy na dwie pozostałe części. Ola uwielbia słuchać o Bojutku, Pękatku, Pigułce, Dzwoneczku – i innych krasnalach o uroczych imionach. Dlatego piszę o tej serii, bo wiem, że poszukiwacze prawdziwie wartościowych książek nie szukają ich w kioskach, a jednak czasami mogą je tam znaleźć…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz