poniedziałek, 23 listopada 2015

Joanna M. Chmielewska "Niebieska niedźwiedzica"

Czytałam różne mądre bajki dla dzieci. Niebieska niedźwiedzica jest jedną z nich, w dodatku ma tę cechę, która wyróżnia teksty genialne; zapuszcza w sercu korzonki i zostaje w nim na bardzo długo, jeśli nie na zawsze…

Fabuła jest banalnie prosta: rodzinie niedźwiadków rodzi się maleństwo, które ku zdziwieniu wszystkich jest… niebieskie. Nie zostaje oczywiście zaakceptowane przez niedźwiedzie społeczeństwo, kochają je i bezwarunkowo akceptują jedynie rodzice. Tekst bajki jest króciutki, do wspólnego przeczytania przez jeden wieczór przed zaśnięciem, ale jednocześnie jest tak niezwykle pojemny, że aż trudno uwierzyć, ile problemów udało się zmieścić autorce tej jednej historii. Przypadek niebieskiego niedźwiedzia to opowieść o tolerancji, bezwarunkowej miłości rodziców, odmienności, ale i mała przypowieść o władzy (król i jego magiczne okulary).  Polecam go z całego serca, zarówno rodzicom, jak i pedagogom do pracy z małymi czytelnikami. Uwielbiam takie wielopoziomowe, głęboko terapeutyczne, wstrząsające na swój sposób bajki. Z pomocą niedźwiedziej rodziny można „przepracować” wiele poważnych problemów i zjawisk, które dotyczą nie bajkowego, nie niedźwiedziego, ale ludzkiego świata…

niedziela, 8 listopada 2015

Andrzej Maleszka "Cień smoka"

Seria Magiczne drzewo Andrzeja Maleszki to w moim przekonaniu NAJLEPSZA seria dla młodzieży na polskim rynku. Przy okazji każdej części piszę to samo: dlatego że tempem akcji odpowiada dzisiejszemu współczesnemu światu. Młodzi czytelnicy nie mają czasu na nudne wprowadzenia, nie mogą i nie chcą sobie pozwolić na toporne pierwsze strony, które dopiero zawiązują akcję. Tutaj wchodzimy w tę akcję w zasadzie od początku – i pozostajemy w permanentnej niepewności do samego końca. Żadna inna seria nie ma TAKIEGO tempa. I żadna nie ma takiej nieprawdopodobnej wręcz właściwości: trzyma w napięciu na każdej stronie, na każdej niemal przenosząc zwrot akcji, którego konsekwencje są trudne do przewidzenia. Oczywiście, pociąga to za sobą uproszczenie wewnętrznego świata bohaterów, nie ma tu w zasadzie miejsca na ten świat, ale coś za coś. Kolejna część serii oczywiście nie zawodzi – wręcz przeciwnie, przynosi modyfikacje kolejnych znanych już z literatury dla dzieci, a ze świeżym powiewem wykorzystanych motywów: tutaj jest to ożywiona magiczna figurka. Ponadto zanurzamy się razem z dobrze nam już znanymi bohaterami w groźny podwodny świat. Jest i smok, i nowoczesna broń, i nowe technologie, i przede wszystkim kapitalne pomysły. Seria Maleszki to dla mnie wielki triumf ludzkiej wyobraźni. Już nie mogę się doczekać, kiedy zanurzę się w kolejnej części. Z naiwnością i ciekawością dziecka…

niedziela, 1 listopada 2015

Grzegorz Bartos "Nigdzie teraz, teraz tutaj"

Akcja tej dziwnie zatytułowanej książki radomskiego pisarza dzieje się na żoliborskim bazarze, choć tak naprawdę mogłaby dziać się gdziekolwiek indziej. BA! Ciężko tu mówić o jakiejś konkretnej akcji – poza finałem książki nie dzieje się w niej w zasadzie nic. Cały ten niewielki objętościowo tekst wypełnia bowiem monolog Griszy, sprzedawcy gazet i innych kioskowych pierdół na wyżej wymienionym bazarze, przeplatany od czasu do czasu dialogami między nim a stałymi bywalcami tego zapomnianego momentami przez Boga miejsca. I już samo to jest w tej historii niesamowite! Że nie dzieje się w niej nic, akcja w zasadzie nie posuwa się do przodu, a jednak nie można się od tej książki oderwać. Od tej uporządkowanej pozornie narracji, od tych wszystkich ludzi, których opisuje narrator, a których poznajemy jedynie z jego właśnie punktu widzenia, nie mając możliwości obiektywnego spojrzenia, nie mając pełnego obrazu sytuacji, a jedynie strzępki cudzej obserwacji. A i sam punkt widzenia jest niebanalny – oto opowiada nam o otaczającej rzeczywistości człowiek o złamanym życiu. Grzegorz, około 40-letni mężczyzna, były punk z burzliwą przeszłością, wraca z Holandii i wynajmuje na okres dwóch lat budkę z gazetami. Siedzi w tym miejscu te dwa lata, nie bardzo wiedząc, co zrobić ze sobą dalej. Człowiek z burzliwą przeszłością i zupełnie niejasną przyszłością. Niezakorzeniony. Taki everyman współczesnych czasów trochę. W dodatku wciąż słucha utworów punkowych zespołów, których słowami raczy nas szczodrze sam autor książki. Gdybym miała określić, do jakiego gatunku zaliczyć tę książkę, chyba  postawiłabym nieśmiało na jakiś… paradokument. Autor książki nie tylko bowiem znakomicie portretuje warszawskich handlarzy, ale także w mistrzowski sposób odtwarza sposób myślenia i system wartości samego Griszy. Człowieka ukierunkowanego, czy też zdeterminowanego raczej takim a nie innym postrzeganiem rzeczywistości, a przez to ciekawego dla czytelników – zwłaszcza tych, którzy nie mieli nigdy nic wspólnego ze środowiskiem, z którego wywodzi się bohater, a i na bazary przychodzą tylko po szybkie zakupy.
Ale w tej książce jest jeszcze coś. To coś fascynuje najbardziej: choć miejsce akcji jest jednoznacznie określone, tak naprawdę mogłaby ona dziać się – jak pisałam na wstępie – na każdym innym bazarze, w każdym innym miejscu. Nie wiem tylko, czy nie smucić powinno to podobieństwo człowieczych losów…

Jednym słowem znakomita książka. Inna od wszystkich. Mądra. Gorzka. Zostaje w czytelniku.